Młody radny jeszcze w kampanii wyborczej, stojąc przy wejściu na perony, naobiecywał wiele. Między innymi to, że to nikt inny tylko on rozwiąże problem grasujących po mieście dzików. Niestety wyborcy nie zapomnieli. Gdy tylko ów młodzian został zastępcą przewodniczącego jednej z komisji rady miasta, natychmiast przypomnieli mu o obietnicach i zapytali, co z ich realizacją?Pomimo krótkiego stażu, młody radny zachował się, jak stary wyga. Przede wszystkim podziękował za bardzo dobre pytanie i dodał, że sprawa okazała się nie taka prosta. Na tym jednak nie poprzestał, bo zaraz zwrócił się do prezydenta z wnioskiem, aby to on problem dzików rozwiązał.
Zaproponował również, aby utworzyć stanowisko koordynatora ds. dzikich zwierząt. Czyli tak po staremu, jak jest problem, to zamiast go rozwiązać, utwórzmy nowe stanowisko pracy albo i cały nowy urząd. Trzeba jednak przypomnieć, że to już było. Kilka lat temu na naszym terenie funkcjonował już taki koordynator od dzików. Miał etat i w mieście i w powiecie, jednak żadnego problemu nie rozwiązał. Dlatego po jakimś czasie, to z niego zrezygnowali...
Czy tym razem będzie tak samo. Czy znów będzie trzeba przejść tę samą drogę, aby dojść do punktu wyjścia?
Zbyszek Małecki
Napisz komentarz
Komentarze