Aby ścigać się na kolarzówkach "panowie" zamknęli dla normalnego ruchu, nie tylko 2 z 4 pasów jednej z najważniejszych arterii komunikacyjnych stolicy, ale także most na Wiśle. Nieważne, że po drogach jeżdżą karetki do chorych, ktoś spieszy się do pracy, do pacjenta, na lotnisko albo w innej ważnej sprawie. Nieważne, że ktoś się spóźni w jakieś miejsce, a ktoś inny przypłaci to życiem.
Zamieszanie to trwało przynajmniej kilka godzin. Przy okazji zapomniano o odpowiednich oznaczeniach, o wcześniejszym poinformowaniu kierowców o zamknięciu mostu, o wyznaczeniu objazdów itd. Tak jakby sportowej zabawy nie można było urządzić, gdzieś na odludziu, albo przynajmniej w mniej uczęszczanej okolicy.
Kierowcom tego dnia nie było do śmiechu. Dobrze bawili się chyba tylko policjanci, których asysta była nadzwyczaj obfita. Dawno nie widziałem na raz tylu funkcjonariuszy i policyjnego sprzętu, szczególnie wtedy kiedy naprawdę są potrzebni.
zbyszek Małecki
Napisz komentarz
Komentarze