
Od wolty 3 radnych z list PiS-u i 1. z Bezpartyjnych do koalicji rządzącej powiatem minęło kilka dni. Dzięki nim starostą wybrano człowieka, którego mieszkańcom w końcu udało się pozbyć z Legionowa. Na forach internetowych zaroiło się od komentarzy i epitetów, których nie wypada nawet przytaczać. Najdelikatniejsze z nich to: „zdrajcy”, „sprzedawczyki” czy „szmaciarze”.
Radni ci bowiem, w opinii mieszkańców, sprzeniewierzyli się głoszonym wcześniej poglądom, oszukali wyborców, którzy na nich głosowali, zdradzili kolegów itd. Wiele wskazuje też na to, że nie zrobili tego tak dla fantazji i za darmo, ale w zamian za odpowiednie korzyści.

Dwóch z nich dostało stołki, które już wcześniej zajmowali i związane z nimi wysokie apanaże. Jeden połasił się na kilkusetzłotowy dodatek. A kolejny liczy zapewne na przywrócenie go na dyrektorską posadę. Potocznie nazywa się to korupcją polityczną albo ekwiwalentem za giętki kręgosłup.
Nie należy jednak piętnować tylko samych „bohaterów” tej błyskawicznej zmiany poglądów. Równie nieprzyzwoite, niemoralne i niesmaczne jest postępowanie, tych którzy „przeciągnęli” ich na swoją stronę. Nie zazdroszczę im, bo za jakiś czas będą musieli się zastanawiać, czy i oni nie zostaną sprzedani, kiedy ktoś da więcej...
Po całej tej sprawie na długo pozostanie duży niesmak i wielki smród. A żeby nie zapomnieć, na wszelki wypadek, jednym i drugim nie warto podawać ręki...
Paweł Szyling

Napisz komentarz
Komentarze