Reklama
Rano tragedia, zbyt mała liczba połączeń kolejowych, zbyt duże przerwy pomiędzy kolejnymi pociągami, tłok w wagonach, ciągłe zmiany rozkładu jazdy, to codzienne problemy mieszkańców Legionowa. Do tej pory słyszeliśmy, że powodem takiego stanu rzeczy są obiektywne przyczyny: remonty na kolei w węźle warszawskim oraz zbyt mała przepustowość torów. Stąd plany koniecznej rozbudowy linii kolejowej nr 9 i oddzielenia ruchu aglomeracyjnego od dalekobieżnego
Władze miasta z prezydentem Smogorzewskim na czele, od dawna otrzymywały w tej sprawie apele i sygnały od mieszkańców oraz od opozycyjnych radnych. Zdawały się jednak bagatelizować, a wręcz lekceważyć ten problem.
Teraz na 4 dni przed II turą wyborów, nawet nie przed I, w której prezydentowi Smogorzewskiemu podwinęła się noga, wszystko to ma się zmienić za sprawą podpisania jednego LISTU INTENCYJNEGO. Obecny prezydent w hali dworcowej obiecał bowiem, że za sprawą tego listu niebawem zwiększy się ilość pociągów aż o 60 procent !!! Można zapytać, co się stało, dlaczego nie podpisano takiego listu wcześniej?
Z drugiej strony, można się zastanawiać, jaką moc sprawczą i wiarygodność, ma taki list? Czy wystarczy tylko, jak to robią politycy, podpisać że znikną wszystkie problemy, a od tej pory będziemy miastem mlekiem i miodem płynącym? Jeśli tak, to możemy być spokojni, że mamy już te 60 procent pociągów więcej. Niezależnie od tego, kto wygra wybory i zostanie prezydentem, bo przecież list został już podpisany.
Czy jednak za jego sprawą zniknęły już te wszystkie obiektywne przyczyny, jak: trwające cały czas remonty torów, ograniczona przepustowość linii kolejowej i związana z tym konieczność jej rozbudowy (która ugrzęzła na etapie konsultacji)? Z całą pewnością nie. Wystarczy przypomnieć, że już w 2022 roku, nie kto inny jak konkurent Smogorzewskiego do fotela prezydenta, Bogdan Kiełbasiński, wystąpił z interpelacją w tej sprawie. Otrzymał wtedy odpowiedź od prezydenta, z której wynika, że z pociągami wcale nie jest tak źle, bo w okolicach godz. 7 rano i 19 wieczorem są „aż po 3 pociągi”, a więc kursują one, co kilkanaście minut. Poza tym prezydent, zwracał uwagę że przepustowość torowisk jest ograniczona, a pierwszeństwo przejazdu mają pociągi dalekobieżne.
Od razu mówię, wolałbym żeby było inaczej. Chciałbym, aby za sprawą podpisania tego listu, zniknął problem zatłoczonych pociągów i zbyt małej częstotliwości ich kursowania. Ale w tej sytuacji, wszystko wskazuje na to, że dzisiejsza konferencja na dworcu i podpisanie listu, to nawet nie primaaprilisowy żart, tylko zwykła wyborcza ustawka…
Paweł Szyling
Reklama
Napisz komentarz
Komentarze