Na początku bieżącego roku, do redakcji dotarły informacje o możliwości przewiezienia do Legionowa, na teren planowanej przy ul. Sikorskiego stacji przeładunkowo-magazynowej, odpadów niebezpiecznych z jednego ze składowisk pod Warszawą. Uniemożliwiły to protesty mieszkańców, które zmusiły władze miasta do wycofania się z umowy z firmą MS-EKO na dzierżawę terenu
Pożar składowiska niebezpiecznych odpadów w Zielonej Górze przypomniał o problemie nielegalnych składowisk. Mówi się, że w Polsce jest ich ponad 400, a może i dużo więcej.
Nielegalne składowiska
Były też przypadki, gdzie odpady niebezpieczne sprowadzane były z zagranicy, następnie składowano je na wydzierżawionych działkach, po czym osoby czy spółki, które je sprowadziły ogłaszały upadłość albo przepadały bez wieści. W takich sytuacjach odpowiedzialność i obowiązek utylizacji odpadów, która jest bardzo kosztowna, spadał na właściciela terenu, a także na jednostkę samorządu, na obszarze której znalazły się takie odpady. Zdarzały się również liczne przypadki, kiedy składowiska odpadów, również tych niebezpiecznych, zaczynały się palić. Według niektórych, to najłatwiejszy i najtańszy sposób na pozbycie się problemu. Czy do podobnej sytuacji mogło dojść na naszym terenie?
Przeładownia w Legionowie
W lutym br. ( TiO nr 7/2023), w artykule pt. „Zagadka przeładowni odpadów rozwiązana”, pisaliśmy jakie mogą być konsekwencje uruchomienia stacji przeładunku odpadów w Legionowie. Do redakcji To i Owo dotarł w tym czasie list, z którego wynikało, że firma, która miała od miasta wydzierżawić teren pod bazę przeładunkową, pomimo szeroko zakrojonej działalności, nie posiada dotąd takiej bazy. Ustaliliśmy, że firma ta obsługuje następujące miejscowości: Skarżysko-Kamienną, Legionowo, Jabłonnę, Kobyłkę, Nieporęt, Suchedniów, Serock, Obryte, Łączną oraz Jastrząb. A więc jest bardzo prawdopodobne, że odpady z tych wszystkich miejscowości byłyby właśnie u nas przeładowywane, a także przez jakiś czas składowane.
Spółka w postępowaniu upadłościowym
Zaniepokoiły nas również informacje, które udało nam się potwierdzić, o toczącym się w owym czasie wobec spółki MS-EKO postępowaniu upadłościowym. Uprawdopodabniało to przywoływany wcześniej scenariusz o możliwości upadku firmy i pozostawienia na barkach gminy problemu pozostawionych odpadów. Ponadto w tym czasie otrzymaliśmy informację, że jedna z osób związanych z tą spółką posiada działkę w okolicach Warszawy, gdzie właśnie nielegalnie składowane są odpady niebezpieczne - beczki z chemikaliami. Potwierdzały to również informacje zawarte w przesłanym do redakcji liście. Pisaliśmy wówczas, że jeśli informacje te są prawdziwe, to jest wielce prawdopodobne, że odpady stamtąd mogą trafić do Legionowa. Byłby to najprostszy sposób na pozbycie się problemu. A w przypadku upadłości spółki, problem z tymi odpadami spadłby na właściciela działki czyli Gminę Legionowo.
Co mogłoby się zdarzyć?
Zgodnie z przepisami odpady niebezpieczne powinny zostać poddane kosztownej utylizacji. Prawdopodobnie z powodu braku pieniędzy na ten cel ich składowanie trwałoby dłuższy czas budząc niepokój okolicznych mieszkańców. Jest też możliwe, jak to dzieje się w wielu podobnych miejscach, że znajdujące się na składowisku odpady mogły się zapalić albo zostać podpalone.
Na szczęście, dzięki determinacji protestujących mieszkańców, udało się zmusić prezydenta i radę miasta do wycofania się z ryzykownej umowy. Tylko dzięki temu baza przeładunkowo-magazynowa przy ul. Sikorskiego w Legionowie nie powstała, mimo że władze miasta popierały to przedsięwzięcie oraz wykazywały daleko idącą przychylność dla spółki, która miała utworzyć bazę przeładunkowo-magazynową w Legionowie.
Karol Krawczyk
Reklama
LEGIONOWO. U nas też mogło PALIĆ się składowisko niebezpiecznych odpadów
- 28.07.2023 13:33
Reklama

Napisz komentarz
Komentarze