Piotr Zadrożny pyta na przykład – czy redakcja zatrudnia wróżbitę? Nie wie bowiem, skąd niezależna prasa czerpie informację o różnych grzeszkach władzy czy choćby wpadkach jego pryncypała prezydenta. Odpowiedź jednak jest prosta i nie wymaga znajomości wiedzy tajemnej. My na przykład, czerpiemy tę wiedzę od samych mieszkańców, a nawet od pana Piotra podwładnych. Zastępca prezydenta nie wie na przykład, skąd my wiemy, kto ma stać się właścicielem lokali w nowo budowanym bloku na Piaskach. Powiedzieli nam to jednak sami zainteresowani, a także jego kolega, czyli drugi zastępca prezydenta. Najwięcej wiedzy jednak czerpiemy z dotychczasowej praktyki rządów obecnej ekipy. Gdy np. wiemy, że już 3 razy ktoś złamał prawo, przypuszczamy że za 4 razem, w podobnym przypadku, postąpi tak samo. Wiemy też bez czytania ustaw, jak przydzielano mieszkania w komunalnych budynkach przy ul. gen. Roi, a także w czyje ręce trafiły za pół ceny najdroższe lokale w mieście. Dwaj pozostali natomiast bezwstydnie uprawiają propagandę sukcesu, licząc zapewne, że jakiś spłynie na ich barki.
Marcin Smogorzewski, radny oraz brat prezydenta w jednej osobie, z kolei strzelił niczym kulą w płot. Zachwala bowiem dotychczasowe inwestycje w mieście, zapominając, że budowa ich zwykle trwała dużo dłużej niż zakładano, koszty ponoszone przez mieszkańców zawsze wzrastały z niejasnych powodów, w każdym przypadku pełno w nich niedoróbek. Przykłady to tunel i kładka nad torami na Przystanku. Młodszy Smogorzewski zachwala np. kładkę, która jest bublem i udręczeniem dla starszych ludzi. Pisze, że bezproblemowo mogą korzystać z niej niepełnosprawni. Tymczasem z powodu błędów w projekcie tylko warunkowo dopuszczono ją do użytkowania.
Radny Paweł Głażewski z kolei zachwala budowę bloku na Piaskach, pisząc że jego budowę popierają mieszkańcy. Bezwstydnie zataja jednak, że przeciwko tej inwestycji trwa autentyczny protest. A także, iż władze podstępem, w tajemnicy przed mieszkańcami i z naruszeniem prawa doprowadziły do jej realizacji. Sam zaś radny nie chwali się tym, że zaczął popierać tę inicjatywę zaraz po tym, gdy przeszedł do „obozu władzy”. Zapomniał też wspomnieć, że jego przemiana dziwnie zgrała się z otrzymaniem pracy – oczywiście w legionowskim urzędzie.
PAWEŁ SZYLING

Napisz komentarz
Komentarze