Miejska spółka KZB została zmuszona do odtajnienia pełnej treści umowy ze spółką zajmującą się odbiorem śmieci. Długo tego nie chciała zrobić, a teraz twierdzi, że nie było tam niczego zdrożnego. Już samo to, może budzić podejrzenia
Obecnie toczy się spór, czy zawarte tam zapisy dopuszczały, czy też nie, przeładunek i składowanie na naszym terenie odpadów również spoza Legionowa. Sprawa nie jest prosta, ponieważ z jednej strony w umowie jest mowa o odpadach „komunalnych pochodzących wyłącznie z Legionowa”. Jednak dalej znajduje się zapis, że moga być składowane odpady, o których mowa jest w załączniku („oraz odpady o kodach wskazanych w załączniku”).
A później jeszcze zapisano, - „przy czym ilość odpadów komunalnych pochodzących z gminy Legionowo nie będzie większa niż 20 tys. ton rocznie”. Może to sugerować, że poza legionowskimi odpadami mogą być jeszcze jakieś inne. Spółka KZB temu zaprzecza, ale to tylko jedna z interpretacji
Nie raz już się okazywało, że pojedyncze słowa, a nawet spójniki mają znaczenie i mogą całkowicie zmienić sens ustawy czy umowy. Jak w słynnej „Aferze Rywina”. - mały dopisek „i czasopisma”, dał możliwość składania korupcyjnych propozycji wartych dziesiątki milionów zł.
Jedno jest pewne, niejasne, niejednoznaczne zapisy, zawsze dają pole do popisu prawnikom i różnym interpretacjom. Tak jest również w tym przypadku, bo zawarte w umowie Gmina Legionowo - MS-EKO zapisy można rozmaicie interpretować. Czy zapisano je celowo czy przypadkiem - nie wiadomo. W każdym razie dobrze, że umowę już rozwiązano i zwrot - „oraz odpady o kodach wskazanych w załączniku” - nie przyczynił się do sprowadzenia na nasz teren „morza śmieci”...
Paweł Szyling
Reklama
„I czasopisma” oraz odpady - KRÓTKO I NA TEMAT
- 01.04.2023 11:25
Reklama

Napisz komentarz
Komentarze