Nie zważając na protesty części mieszkańców, władze miasta dopięły swego i zamierzają zbudować blok mieszkalny w centrum Osiedla Piaski. Inwestycję planowano od kilku lat, ale na drodze stawało prawo oraz mieszkańcy.
Za rok stanie blok
W czwartek 3 marca miasto podpisało umowę na wykonanie budynku wielorodzinnego, który ma powstać na oprotestowanym przez mieszkańców terenie w centrum Osiedla Piaski. Najkorzystniejszą ofertę przedstawiło Przedsiębiorstwo Produkcyjno-Usługowo-Handlowe Rodex Sp. z o.o., które za 8,5 mln zł zobowiązało się w ciągu roku zrealizować inwestycję. Budynek ma mieć cztery kondygnacje naziemne z 30 lokalami: 6 mieszkań jednopokojowych, 12 dwupokojowych, 9 trzypokojowych i 3 czteropokojowe. W garażu podziemnym ma być 45 miejsc parkingowych.
Gmina nie deweloper
Budowie tej sprzeciwia się Komitet Protestacyjny Mieszkańców Wspólnot Mieszkaniowych Zegrzyńska 31, 37 oraz 55. Protestujący chcieliby, aby zgodnie z pierwotnymi planami osiedla na działce nr 1/30 powstała wyłącznie infrastruktura osiedlowa tzn. przychodnia lekarska, żłobek, klub seniora, klub młodzieżowy, boiska, park rekreacyjny oraz nowe parkingi dla samochodów. Sprzeciwiają się natomiast budowie bloku z mieszkaniami na sprzedaż i zachowywaniu się prezydenta jakby był deweloperem. Według posiadanej przez nich opinii prawnej – gmina nie ma prawa w ogóle budować mieszkań na sprzedaż, bo nie należy to do jej zadań własnych. Natomiast jej obowiązkiem jest budowanie lokali mieszkalnych na wynajem dla niezamożnych rodzin.
Pokrętne tłumaczenia władz
Po otrzymaniu tej opinii władze miasta zmieniły front. Wcześniej wcale nie kryły się ze swoimi planami budowy mieszkań na sprzedaż. Na początku 2015 r. ówczesny zastępca prezydenta Lucjan Chrzanowski publicznie przedstawił zasady, na jakich będą sprzedawane mieszkania w planowanym bloku. Mówił, że tak jak miasto robiło to już wcześniej, część mieszkań zostanie sprzedana na przetargach, a część zostanie zaoferowana wybranym osobom na preferencyjnych zasadach. Musieliby oni wpłacić 20 proc. wartości lokalu, a pozostałą część spłacaliby przez 10 lat w minimalnie oprocentowanych ratach. Dzisiaj przedstawiciele rady miasta, którzy rozpatrywali skargi na działania prezydenta w tej sprawie, a także wyrażali zgodę na budowę bloku twierdzą, że wcale nie wiadomo, czy będą tam mieszkania na sprzedaż.
Kto na tym zarobi?
Na jednym z posiedzeń komisji Rady Miasta Legionowo, zastępca prezydenta Marek Pawlak zapewniał, iż gmina nie jest deweloperem i na pewno nie zarobi na sprzedaży mieszkań. Natomiast przewodniczący komisji rewizyjnej Kazimierz Zieliński twierdził, że budowa bloku ma na celu zaspokojenie potrzeb społecznych. W jaki sposób, nie potrafił jednak wyjaśnić. Zastępca prezydenta nie krył jednak, że gdy blok tylko powstanie, władze zamierzają wystąpić do rady miasta o zgodę na sprzedaż znajdujących się tam mieszkań.
Pierwsi w kolejce
Pojawiły się też osoby, które nie kryją, że są zainteresowane nabyciem mieszkań w nowym bloku. Wśród nich radni, a nawet wysoko postawieni urzędnicy z Wojskowej Agencji Mieszkaniowej, którzy podpisali zgodę na zmianę przeznaczenia tego terenu. Być może również, jak zwykle pierwsi na liście znajdą się, podobnie jak w poprzednich tego typu miejskich inwestycjach, urzędnicy i inne osoby związane z ratuszem. Kto więc zarobi na inwestycji wzniesionej za publiczne pieniądze? Na pewno nie niezamożni mieszkańcy, którzy od lata czekają na przydziały mieszkań komunalnych.
KAROL STELMACH
Czytaj także:
LEGIONOWO. Szacher-macher na Piaskach
LEGIONOWO. Koszmar dogęszczeń dosięgnął radnych?
LEGIONOWO. Mieszkania (nie) dla oczekujących
LEGIONOWO. Skarga na działania prezydenta

Napisz komentarz
Komentarze