Na ostatniej sesji Rady Miasta Legionowo prezydent Roman Smogorzewski – jak to ma w zwyczaju – znów zaatakował opozycyjnych radnych. Jednemu zarzucił spóźnienie, a drugiemu - przechodzenie przez jezdnię obok zebry
Roman Smogorzewski, według wielu obserwatorów, podczas sesji czy obrad komisji, sprawia wrażenie znudzonego i jakby oderwanego od rzeczywistości albo skupionego całkowicie na własnym telefonie. Czasami jednak się ożywia, a pretekstem do tego jest sama obecność radnych opozycji, których bez powodu atakuje i obraża.
Jak kocioł garnkowi
Tym razem prezydent radnemu Arturowi Pawłowskiemu wypomniał, że ten nie brał udziału w całości odbywającej się dzień wcześniej Komisji Finansów i Budżetu, ale zainkasuje dietę w całości. Radny był obecny na 1/3 posiedzenia Komisji, a spóźnił się ze względu na inne obowiązki. Niezorientowany widz mógłby uznać, że należałoby przyznać rację Prezydentowi, jednak zwykły widz, który nie bardzo interesuje się życiem samorządu, może nie wiedzieć, że zachowanie prezydenta spokojnie można nazwać stosowaniem podwójnych standardów. Całkiem niedawno, był np. przypadek, że radna z ugrupowania prezydenta Smogorzewskiego pojawiła się na posiedzeniu komisji tylko na ostatnich kilka sekund. A przewodnicząca przeciągała zakończenie obrad, aby radna ta mogła tylko zaznaczyć swoją obecność. Warto też wspomnieć, że to właśnie prezydent nie poparł projektu opozycji, aby radnym za spóźnienia i nieobecności obniżać diety. Trzeba też dodać, że prezydent sam opuścił posiedzenie tej komisji, mijając się z radnym, którego później zaatakował.
Nie widzi belki we własnym oku?
Z kolei podczas dyskusji nad budżetem, prezydent postanowił oskarżyć innego opozycyjnego radnego, że widział z okna, jak ten przeszedł przez ul. Piłsudskiego przy ratuszu w miejscu niedozwolonym. Ten akurat zarzut wywołał dużą wesołość obserwatorów, bo akurat właśnie prezydent Smogorzewski uchodzi za tego, który niewiele przejmuje się przestrzeganiem przepisów. Sami wielokrotnie publikowaliśmy zdjęcia nadesłane przez czytelników, na których prezydent miasta parkuje autem służbowym naruszając przepisy. Ostatnio na redakcyjną skrzynkę wpłynęły nawet nagrania, na których Smogorzewski przejeżdża na czerwonym świetle, na innym wyprzedza na podwójnej ciągłej, a na jeszcze innym skręca w miejscu niedozwolonym.
Komentarz radnego
Według niektórych czytelników, naruszenia te powinny prowadzić nawet do zatrzymania prawa jazdy prezydentowi, a tym samym (zgodnie z nowymi przepisami) do odebrania samochodu służbowego. Dlatego oprosiliśmy o komentarz w tej sprawie radnego Dariusza Petrykę - Prezydent jest specjalistą od awantur w stylu bazarowym, podbudowanych do tego polityką podwójnych standardów i zasadą „jak nie mamy argumentów, to chociaż obraźmy adwersarza”. Mam wrażenie, że to celowe działania ukierunkowane na ucieczkę od merytorycznej dyskusji – skomentował sprawę radny.
Paweł Szyling
Reklama
Reklama

Napisz komentarz
Komentarze