
Dzięki temu wpisowi dowiedzieliśmy się, że zastępca prezydenta miasta Piotr Zadrożny jest nadal naszym wiernym czytelnikiem, a także iż do zakresu jego obowiązków włączono ostatnio działania promocyjne i propagandowe. Dlatego rozumiemy, że nie miał on innego wyjścia jak nazwać ostatni występ swojego chlebodawcy na gali bokserskiej, wyssaną z palca sensacyjką. Spieszymy jednak zapewnić, iż jego pryncypał, zanim zaczął rozbawiać widownię, najwyraźniej musiał wyssać coś zupełnie innego.
Powodem gwałtownej reakcji pana Piotra mógł być też żal. Spowodowany tym, że gdy on sam pobiegł po świeże „To i Owo” do kiosku, musiał wydać pieniądze na gazetę, a tymczasem inni dostali ją za darmo. To jednak nieprawda. Gazeta nie była bowiem świeża. W ramach promocji rozdawaliśmy, nie najnowszy, ale jeden z wcześniejszych numerów tygodnika. Doszliśmy do wniosku, że w tym archiwalnym numerze, znajdowały się informacje, które mogą zainteresować mieszkańców spółdzielczych osiedli.
To na pewno pan Piotr powinien zrozumieć. Chcieliśmy tylko dotrzeć do większej liczby spółdzielców z zupełnie inną informacją. Chodzi bowiem o tych samych mieszkańców, którzy na co dzień karmieni są „Rosiakową” propagandą przez telewizję LTV oraz gazetę „Miejscową”, w której Piotr Zadrożny również pracował. Nota bene „Miejscowa”, chociaż rozdawana jest bezpłatnie, jako żywo ma się dobrze. Szczególnie po tym, odkąd jej wydawcą stała się miejska spółka KZB, a więc odkąd jest na garnuszku ratusza.
Wdzięczni jesteśmy zastępcy prezydenta za troskę. Jednak na jego miejscu, bardziej martwilibyśmy się o formę chlebodawcy. A nuż, znów postanowi zostać atrakcją wieczoru...
PAWEŁ SZYLING

Napisz komentarz
Komentarze