Aby czegoś zakazać, to najpierw trzeba dać alternatywę. Nie znam drugiego miasta tak nieprzyjaznego dla swoich niezmotoryzowanych mieszkańców jak Legionowo
Mentalnie zatrzymaliśmy się w latach 90, kiedy to panował kult samochodu. Przecież całe centrum Legionowa łącznie z ulicą Piłsudskiego, to jeden wielki gigantyczny parking, gdzie pieszy, któremu zostawiono pół metra chodnika czuje się jak intruz.
Była jednak szansa na zmiany, kiedy pojawił się pomysł wydzielenia z Piłsudskiego części przeznaczonej jedynie dla pieszych i utworzenie tam deptaka. Doskonale pamiętam jednak histerię jaka zapanowała, kiedy tylko pojawił się ten pomysł. Sklepy i punkty usługowe miały padać jeden po drugim, bo argumentowano to tym, że klient musi mieć możliwość wjechania samochodem prawie do sklepu, inaczej zakupów nie zrobi.
Druga sprawa, brak komunikacji lokalnej z prawdziwego zdarzenia. Pomijam już te 3 darmowe linie, autobusik który kursuje, co 60 minut, to jedynie namiastka komunikacji. Autobusu oznaczone L, mają zaś za zadanie obsłużyć okoliczne miejscowości.
I znowu była szansa na utworzenie w Legionowie komunikacji lokalnej z prawdziwego zdarzenia. Chodzi o komunikację organizowaną przez ZTM. W praktyce byłaby darmowa, bo większość mieszkańców i tak ma karty miejskie, a starsi mają roczny bilet seniora lub jadą całkowicie za darmo.
Oczywiście pomysł nie przeszedł w konsultacjach społecznych, bo rzekomo sami mieszkańcy nie zgodzili się na zmiany. Dopiero wtedy moglibyśmy mówić o węzłach przesiadkowych, bo zamierzeniem było, aby mieszkańcy z komunikacji lokalnej mogli się przesiadać do autobusu, który miał jechać do Warszawy.
W efekcie centrum Legionowa jest zawalone samochodami i betonem. Samochodów przybywa, bo do Legionowa przyjeżdżają mieszkańcy z okolicznych miejscowości i ruch wzrasta. Dlatego codziennie mamy jakiś większy czy mniejszy wypadek i ...błędne koło się zamyka.
Dariusz Nowak
Reklama
Zakaz wjazdu do centrum? - KOMENTARZ MIESZKAŃCA
- 20.10.2022 06:45
Reklama
Napisz komentarz
Komentarze