Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
piątek, 5 czerwca 2026 04:29
Reklama
Reklama

LEGIONOWSKI. Czy grozi nam katastrofa ekologiczna?

LEGIONOWSKI. Czy grozi nam katastrofa ekologiczna?
IMG_20220910_141039_574 oczyszczalnia debe
Mieszkańcy Dębe oraz Starego Orzechowa skarżą się na fetor dochodzący z oczyszczalni ścieków oraz zatrute ryby w Narwi. Powodem ma być 500 ton zalegających odpadów z oczyszczalni, które powinny trafiać do spalarni w oczyszczali Czajka


Do oczyszczalni ścieków w Starym Orzechowie, należącej do MPWiK Zakład Dębe, odprowadzane są ścieki z terenu gmin: Wieliszew, Serock i Nieporęt. Na początku września br. mieszkańcy okolicznych miejscowości złożyli skargę na działalność oczyszczalni.



Fetor z rozkładających się odpadów

W skardze możemy przeczytać, że przeszkadza im niesamowity smród dochodzący z terenu zakładu. Mieszkańcy jego źródło upatrują w odpadach z oczyszczalni, które składowane są na otwartym placu bez zadaszenia. A jego intensywność ma zależeć od kierunku wiatru oraz ilości składowanych w danym momencie odpadów. Zdaniem mieszkańców, z którymi rozmawialiśmy, w tej chwili na placu znajduje się ok. 500 ton tzw. „suszu”. Powinien być on regularnie wywożony do spalarni w Zakładzie Czajka, ale wprowadzono limit wnoszący 20 ton. Tymczasem dziennie oczyszczalnia wytwarza ok. 30 - 60 ton. Reszta natomiast gnije i fermentuje powodując fetor. Tak przynajmniej twierdzą protestujący.

Śnięte ryby w Narwi

Oprócz smrodu z oczyszczalni, mieszkańcy Starego Orzechowa narzekają na zanieczyszczanie rzeki. Wędkarze twierdzą, że łowią ryby w Narwi, w okolicach oczyszczalni, tylko po stronie gminy Wieliszew. Ale ryby stamtąd też nie nadają się do spożycia. Podobno i interweniowali w tej sprawie, ale również bez skutku. Ponadto okoliczni mieszkańcy mówią o smrodzie pochodzącym z wód gruntowych, do których mają przedostawać się odcieki z oczyszczalni, w czasie obfitych deszczów. Niektórzy mówią, że nie zdziwią się, jak w Narwi niedługo pojawią się śnięte ryby, podobnie jak to miało miejsce niedawno w Odrze.

fot. czytelnik
fot. czytelnik
fot. czytelnik
fot. czytelnik
fot. czytelnik
fot. czytelnik
fot. czytelnik

kliknij, aby powiększyć

Winna awaria zamgławiacza?

Według okolicznych mieszkańców, powodem smrodu jest również niesprawna instalacja, która miała powodować, żeby fetor nie wydostawał się na zewnątrz. Chodzi o tzw. zamgławiacz czyli rodzaj zraszacza działającego nad hałdami suchych odpadów z oczyszczalni. Jak twierdzą protestujący, instalacja ta często się psuje, a zakład nie ma do niej części zamiennych. - Dlatego dopiero po każdej awarii ogłaszają przetarg na części i naprawę oraz muszą czekać na jego rozstrzygnięcie. Czasami musi to trwać aż 3-4 tygodnie. Dziwi mnie, że zakład będący częścią infrastruktury krytycznej, mogący stanowić tak poważne zagrożenie dla środowiska nie dysponuje częściami zamiennymi do swoich urządzeń - komentuje jeden z protestujących.
Do chwili zamknięcia bieżącego numeru, nie udało nam się uzyskać odpowiedzi w tej sprawie z MPWiK.

Komentarz redakcji

Dla mieszkańców sprawa jest prosta. Należy dokonać jak najszybciej modernizacji oczyszczalni, tak aby odpady mogły być składowane na utwardzonym terenie, pod dachem, a najlepiej w zamkniętej hali. Dobrze by było również żeby odpady były wywożone do spalarni na bieżąco. Wtedy zminimalizowane byłoby oddziaływanie składowiska zarówno na czystość powietrza jak i na wody gruntowe

Wojciech Dobrowolski

Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Anna 19.09.2022 09:50
Całe szczęście w Rzeszowie nie ma takich problemów. Dobry prezydent, to dobrze zarządzane miasto http://rzeszowpodkarpackie.pl/

John 19.09.2022 06:44
Za PO takich rzeczy nie było!

Edek 19.09.2022 00:54
Jak mają za dużo tych odpadów suchych z oczyszczalni, a są blisko rzeki to pewnie wywaleją to do Narwi. I cała tajemnica smrodu i zatrutych ryb wyjaśniona.

NAJNOWSZE E-WYDANIE
Mazowieckie To i Owo nr 49
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama