Być może największą powierzchnią na jakiej łąki takie, w dodatku naturalnie, porastały, były tereny pomiędzy ul. Kolejową i torami kolejowymi. Tuż przy ekranach dźwiękochłonnych i po obu stronach ścieżki rowerowej porastały nawet metrowej wysokości trawy i inne rośliny, które nikomu nie przeszkadzały. Te prawdziwe kwietne łąki w ciągu ostatnich 2 tygodni zostały jednak wykoszone. Najpierw przez kolej, a następnie przez ekipy działające na zlecenie miasta.

Można by to zrozumieć, gdyby zielsko zarastało przepusty, studzienki kanalizacyjne, czy inne urządzenia potrzebne do funkcjonowania drogi czy ścieżki rowerowej. Byłoby też uzasadnione przycięcie trawy dla bezpieczeństwa użytkowników przy samych krawężnikach. Ale po co kosić całe połacie łąk? Na to pytanie zapewne znają odpowiedź tylko miejscy i kolejowi urzędnicy.

Być może dla nich kwietna łąka, to nie teren na którym porastają trawy, kwiaty, zioła i wszelkiej maści inne zielsko. Może musi być to teren, który wyznaczyli urzędnicy, prezydent przeciął wstęgę i ktoś za ich funkcjonowanie musi brać pieniądze?
WD

Napisz komentarz
Komentarze