Pewien radny - Janusz, zaprosił dwóch mieszkańców, którzy od dłuższego czasu niepokoili Radę Miasta swoimi inicjatywami, na rozmowę z samym zastępcą prezydenta. Obaj panowie zadawali bowiem od dłuższego czasu niedyskretne pytania ws. przestrzegania prawa przez urząd i samego prezydenta. Chcieli wiedzieć, czy ciągłe dogęszczanie zabudowy i budowa kolejnych szeregowców są zgodne z planem zagospodarowania przestrzennego. A jeden z nich domagał się nawet przeprowadzenia referendum, w celu poznania opinii mieszkańców, czy są oni za dalszym dogęszczaniem zabudowy miasta czy też nie
Gdy jednak nadszedł termin spotkania i panowie zjawili się w ratuszu, okazało się, że tematem zainteresowani są również radni z opozycji. Wtedy natychmiast pojawił się przewodniczący Rady Miasta - Ryszard, który twierdził, że żadne spotkanie z prezydentem nie było planowane. Zastępca prezydenta natomiast stwierdził, że on też nic nie wie o zaplanowanej rozmowie i w ogóle jest bardzo zajęty.
Tak więc obu mieszkańców władze wystawiły do wiatru. Ale to nie wina władz, a raczej opozycji. Możemy bowiem tylko sobie wyobrazić jakby miło, bez niej, mogłaby wyglądać taka rozmowa. Na pewno z-ca prezydenta miałby czas, a ponadto był przymilny i szarmancki. Czas mijałby w miłej atmosferze. Zapewne zaproponowałby kawę, a może nawet coś więcej. Być może mieszkańcom złożono, by jakieś obietnice albo i ciekawe propozycje.
Wszystko po to, aby zrezygnowali ze swoich dociekań i pomysłów. I może nawet udałoby się ich udobruchać albo i urobić. Ale jak zwykle, wszystko popsuła opozycja...
Paweł Szyling
Reklama
Chcieli urobić mieszkańców. KRÓTKO I NA TEMAT...
- 06.07.2022 15:52
Reklama
Napisz komentarz
Komentarze