Jolanta Ćwiklińska została odwołana na wniosek prezydenta Romana Smogorzewskiego z funkcji skarbnika. Smogorzewski uzasadniając potrzebę odwołania mówił, że skarbnik zeszła do poziomu magla, osiągnęła szczyt braku kultury i posunęła się do obrzydliwych insynuacji. Za odwołaniem zagłosowali wszyscy prezydenccy radni, a cała opozycja wstrzymała się od głosu
Przypomnijmy. Do Rady Miasta 22 marca br. wpłynął wniosek prezydenta Romana Smogorzewskiego o odwołanie ze stanowiska długoletniej (od 28 lat) Skarbnik Miasta Legionowo Jolanty Ćwiklińskiej. Powodem ma być utrata zaufania, a w szczególności: duża rotacja kadr w podległych skarbniczce komórkach organizacyjnych, konflikt z główną księgową, błędy w decyzjach podatkowych, odmowa przyjęcia dokumentów oraz niewykonanie polecenia pracodawcy
Riposta skarbniczki
Tego samego dnia (22 marca) po południu na stronie internetowej ratusza pojawił projekt uchwały o odwołaniu skarbniczki, który miała trafić pod głosowanie na najbliższej sesji rady miasta (30 marca).
Następnie 25 marca br. do Rady Miasta wpłynęło pismo Jolanty Ćwiklińskiej z wyjaśnieniami, w którym odparła wszystkie stawiane jej zarzuty, konkludując, że są one nieuzasadnione. Opisała także rozmowę z prezydentem, do której miało dojść 25 lutego br.. Prezydent miał w niej powiedzieć, że - „go wku…am i że na najbliższej sesji w marcu zostanę odwołana. Kiedy zapytałam o powód, odpowiedział „zawsze coś się znajdzie” – napisała skarbniczka.
Odpowiedź Smogorzewskiego
Z kolei 28 marca br. do Rady wpłynęło kolejne pismo prezydenta Smogorzewskiego, w którym odpowiada on na pismo skarbniczki. Stwierdza w nim, że wyjaśnienia skarbniczki i opisane przez nią okoliczności są nieprawdziwe. Podczas sesji w dniu 30 marca, prezydent odniósł się do tej rozmowy i nie zaprzeczył, że miała ona taki właśnie przebieg. Dodał tylko, że miał wtedy wiele spraw na głowie, ponadto poważne problemy rodzinne, a skarbniczka zawracała mu głowę i żadne argumenty do niej nie trafiały. Mówił też, że skarbniczce w rzeczywistości chodziło jej pieniądze, bo - „wiecznie było jej mało”.
Pomyje na głowę
Prezydent Smogorzewski, co prawda, zarzekał się, że nie będzie zniżał się do poziomu magla, jak jego zdaniem pani skarbnik. Ale jednocześnie uzasadniając radnym swój wniosek nie zostawił na niej suchej nitki. Mówił, że myślał , iż - „pani skarbnik ma nieco wyższą klasę”. A dalej, że to co napisała o pracownikach, w swoim piśmie - „to osiągnęła szczyt absolutnego braku kultury”, a także posunęła się - „do obrzydliwych insynuacji”. Prezydent mówił też, iż pani skarbnik ciągle domagała się podwyżki i ciągle było jej mało, choć zarabia ponad 10 tys. zł. Próbowała wymuszać podwyżki.
Głosowanie po myśli prezydenta
Pomimo wniosku radnego Dariusza Petryki o udostępnienie radnym wszystkich dokumentów oraz powołanie specjalnej komisji do zbadania sprawy, nic takiego nie miało miejsca. Radni musieli sobie wyrobić pogląd, jak mają głosować, tylko na podstawie: wniosku prezydenta , odpowiedzi skarbniczki na stawiane jej zarzuty oraz pisemnych i ustnych zapewnień Smogorzewskiego.
W efekcie podczas głosowania 14 głosów było za odwołaniem skarbniczki oraz było 8 głosów wstrzymujących się. Za odwołaniem głosowali wszyscy prezydenccy radni tzn. z Porozumienia Samorządowego (PS) oraz z Koalicji Obywatelskiej (KO). Cała opozycja tzn. radni Prawa i Sprawiedliwości (PiS), radni ze stowarzyszeniem Nasze Miasto Nasze Sprawy (NMNS) oraz radni niezrzeszeni - wstrzymali się od głosu.
Do sprawy będziemy wracać.
Wojciech Dobrowolski
Więcej w papierowym wydaniu Tygodnika Mazowieckie To i Owo
WIĘCEJ NA TEN TEMAT:
LEGIONOWO. Wkur… mnie Pani, …jakiś powód do zwolnienia zawsze się znajdzie!
LEGIONOWO. Konflikt Prezydenta ze Skarbniczką Gminy Legionowo
Reklama
Reklama

Napisz komentarz
Komentarze