Tymczasem zarówno legionowska spółdzielnia SML-W jak i ratusz, wręcz na wyścigi, nie bacząc na protesty spółdzielców i innych mieszkańców, planują i realizują budowy kolejnych bloków. Dlaczego to robią? Jakimś wytłumaczeniem może być to, że tak prezes jak i prezydent jakiś czas temu wyprowadzili się do innych miejscowości i nie mają już problemów z jakimi na co dzień muszą borykać się mieszkańcy Legionowa.
Nie obchodzą ich niepokojące sygnały o bardzo złej jakości powietrza i wielokrotnych przekroczeniach stężeń szkodliwych substancji jakie unoszą się nad miastem. Zdają się także nie dostrzegać problemów z parkowaniem, albo oficjalnych danych z rocznika statystycznego o pierwszym miejscu Legionowa w Polsce pod względem gęstości zaludnienia, które przekroczyło już 4 tys. osób/km2(!).
Radni do tej pory, przez lata, nie przeszkadzali rządzącym w działaniach skutkujących dogęszczaniem miasta. W planie miejscowym nie wprowadzili żadnych ograniczeń w tym względzie, co mogłoby stopować zapędy spółdzielni. Prezydentowi natomiast, w ciemno, zawsze wyrażali zgodę na sprzedaż gminnych działek oraz dawali pieniądze, aby sam mógł bawić się w dewelopera.
Dopiero na ostatniej sesji rady miasta radni jak gdyby zauważyli problem. Padły jednak, tylko luźne propozycje, aby wyznaczyć ostatnie wolne przestrzenie w mieście i wziąć je „pod ochronę”. Ba, sam przewodniczący rady Klejment, krytycznie wypowiedział się o gęstej zabudowie i nowych blokach jakie powstają właśnie przy ul. Mickiewicza.
Słów tych, a zwłaszcza ich konsekwencji, nie brałbym jednak na poważnie. Ten sam bowiem przewodniczący niedawno nie tylko ochoczo podnosił rękę za dogęszczeniem zabudowy w samym centrum osiedla Piaski, ale także zachęcał do tego innych. Biorąc natomiast pod uwagę czas potrzebny do zmiany planu i tempo pracy rady, jestem przekonany, że zanim wyznaczą oni miejsca, które „chcieliby chronić” już dawno zostaną one zabudowane.
MACIEJ LERMAN

Napisz komentarz
Komentarze