Choć może trudno w to uwierzyć, to jeszcze kilka tygodni temu moja wiedza o tym, czym jest plan zagospodarowania przestrzennego, ograniczała się do tego, że jest to ważny dokument do określenia sposobu zabudowywania terenu miasta. Nie interesowałem się tym, bo nie uważałem by było mi to do szczęścia potrzebne. Skąd więc wzięło się moje zainteresowanie?
W sumie to dzięki inicjatywie Prezydenta Miasta Legionowa, chcącego ten plan zmienić, podobno na bardziej niekorzystny dla obecnych mieszkańców, a ponieważ nie lubię opierać się na plotkach i pogłoskach postanowiłem się tej kwestii bliżej przyjrzeć.
Czym więc jest ten plan?
W skrócie jest to dokument określający, co, gdzie i jak można budować na danym terenie. To w nim zawarta jest informacja gdzie będą: domki jednorodzinne, bloki, punkty usługowe, przystanki autobusowe, ile będzie miejsc parkingowych, parków oraz trawników, jak również co może na nich być umieszczone. Dla kogoś takiego jak ja, kto na co dzień nie zajmuje się budownictwem oraz planowaniem i zagospodarowaniem przestrzennym, jest to dokument trudny do czytania. Dlaczego więc w wolnym czasie zamiast przeczytać książkę, obejrzeć film lub pójść na spacer wziąłem się do „studiowania” planu? Otóż plan zagospodarowania przestrzennego w olbrzymim stopniu wpływa na to, co mam za oknem. To z niego wynika czy mam widok na las, czy też pionową ścianę bez okien, wysoką na kilka pięter w odległości 1,5 metra za płotem. Czy będę walczył przed blokiem o miejsca parkingowe z sąsiadem oraz czy będę miał gdzie wyprowadzić psa na spacer. To z niego wreszcie wynika czy obok swojego domku będę miał inny domek i sąsiada z kosiarką, który w weekend kosi trawę, czy też betonowe blokowisko.
Moje oczekiwania
Nie jestem typem „krzykacza” walczącym z wszystkimi o wszystko, nie oczekuję też zapewnienia mi hektara lasu w środku Bukowca. Z resztą, gdybym chciał mieszkać w lesie kupiłbym sobie domek w okolicy Kampinosu, a jakbym chciał mieszkać w blokowisku typu Hongkong, to szukałbym mieszkania w Warszawie. Chcę nadal mieszkać w takim Legionowie, w którym wszystko czego na co dzień potrzebuję mam w zasięgu ręki, a jednocześnie przestrzeni mam na tyle dużo, że nie męczę się tłumem, hałasem oraz wielopiętrowymi budynkami tuż za oknem.
Całkowicie zgadzam się, że plan zagospodarowywania powinien podlegać okresowej analizie oraz pewnym modyfikacjom, odpowiadającym potrzebom wynikającym zarówno z: rozwoju technicznego (kanalizacja, elektryfikacja, dostarczanie ciepła, rozbudowa sieci dróg), zmian potrzeb mieszkańców (miejsca parkingowe, usługi, szkolnictwo, opieka medyczna, media), jak również rozbudowy samego miasta. Tak jak dobry plan może istotnie poprawić standard życia mieszkańców, tak zły drastycznie i trwale go pogorszyć.
Pogorszenie standardu życia
Ze standardem życia jest jak z wodą w kranie – dopóki jest nikt się nie zastanawia skąd się bierze. Gdy jednak standard życia zaczyna się pogarszać nagle pojawiają się pytania: co się dzieje, dlaczego nagle jest problem, co nie działa. Człowiek, wyglądając przez okno, zadaje sobie pytanie: „Hej, dlaczego mam blokowisko tuż za płotem i nie mam gdzie zaparkować?” „A dlatego, że plan zagospodarowania przestrzennego zezwolił na taką budowę.” „Ale ja nic o tym nie wiedziałem! Nikt mnie nie pytał!” „Trzeba było się zainteresować!” - usłyszę odpowiedź. Człowiek się dziwi, że wokół niego powstają blokowiska i tzw. patodeweloperka kosztem terenów zielonych oraz istniejących już miejsc parkingowych, jednak z punktu widzenia władz miasta, jeśli mieszkańcy nie zgłaszali sprzeciwu to znaczy, że wszystkim taki układ pasuje.
Patodeweloperka
Patodeweloperka to taki sposób działania deweloperów w zakresie planowania, budowy nieruchomości oraz pozyskiwania klientów, który jest sprzeczny z dobrymi obyczajami i zasadami społecznymi, chociaż, co warto zaznaczyć, jest zgodny z obowiązującym prawem. Kto więc odpowiada za tzw. patodeweloperkę? Odpowiedź wydaje się oczywista – deweloperzy. Tyle, że to nie jest do końca prawda.
Deweloper jest rodzajem przedsiębiorcy, który zajmuje się budowaniem i sprzedawaniem nieruchomości aby wypracować zysk. Nie można potępić przedsiębiorcy, za to że chce zarabiać, bo przecież w tym celu zakłada się działalność gospodarczą. Przedsiębiorca chce tanio wytworzyć i drogo sprzedać coś, co klient kupi – to jest zupełnie normalne. Haczyk polega na tym, że to co ogranicza przedsiębiorcę to obowiązujące przepisy oraz to jak są egzekwowane.
Co ogranicza dewelopera?
Jeżeli przedsiębiorca-deweloper dostaje od organów administracji publicznej zgodę, że może coś w taki, a nie inny sposób budować, to będzie tak robił. Nie będzie dociekał „czy aby na pewno może” skoro ma na to dokument z odpowiednimi pieczątkami i podpisami. Przedsiębiorca-deweloper zazwyczaj wybuduje najtaniej jak się da coś, co urzędnik nie zabroni mu zbudować, a dany klient jeszcze kupi. Obecność na rynku deweloperów jest wręcz niezbędna do zapewnienia wystarczającej ilości budynków różnego przeznaczenia. Jednak to jak będą oni budować, zależy od obowiązującego prawa oraz oczekiwań ludzi. Jeżeli istnieje prawne przyzwolenie na budowanie tzw. „patodeweloperki”, to w krótkim czasie większość budownictwa wielorodzinnego zacznie być budowana w taki sposób. Problem pojawia się gdy władze miasta nie dbają o tworzenie dobrego prawa, jego przestrzeganie jak również dobro mieszkańców.
Przyzwolenie władz miasta
Zgoda Prezydenta Miasta i Rady Miasta na plan zagospodarowania przestrzennego umożliwiającego budowę tzw. „patodeweloperki” stanowi zagrożenie nie tylko dla obecnych mieszkańców, lecz również dla kupujących nieruchomości. Zastanówmy się, jeżeli ktoś przez lata zbierał na wkład własny, następnie znalazł jakąś nieruchomość i gotów jest wziąć kredyt na 30 lat aby ją spłacić, to „oczami wyobraźni” już mebluje swoje wymarzone mieszkanie wierząc, że skoro deweloper ma wszystkie zgody od urzędników, to znaczy że jest dobrze.
Od kogo więc powinniśmy oczekiwać zadbania zarówno o miasto jak i okolicę w której mieszkamy? Od Prezydenta Miasta i Rady Miasta, bo w tym właśnie celu zostali przez nas wybrani. Tak jak ja wykonując swoją pracę zawodową jestem odpowiedzialny za jej wyniki oraz prawidłowe je wykonanie, za którą biorę pieniądze, tak samo Prezydent Miasta za swoją. Uważam, że każdy niezależnie od wykonywanej pracy, powinien wykonywać ją dobrze, dlatego też Prezydent Miasta powinien skupić się na robieniu tego, co w sposób praktyczny rozwiąże ww. problemy oraz poprawi i usprawni życie mieszkańców. Tu rodzi się fundamentalne pytanie: Czy Prezydent Miasta i Rady Miasta są częścią problemu, czy częścią rozwiązania?
Zapisy dla Bukowca
Zapisy, które znalazły się w projekcie planu zagospodarowywania przestrzennego Bukowiec, a wpływają niestety na zmniejszenie terenu zielonego, liczby miejsc parkingowych istniejących już budynków oraz otwierają możliwości do realizowania tzw. patodeweloperki.
Mając to na uwadze, podjęto inicjatywę zbierania podpisów w ramach protestu przeciwko niektórym zapisom w planie zagospodarowywania przestrzennego. Mimo, że czasu było bardzo mało, to jednak w 1 dzień udało się zebrać około 130 podpisów. Czy to dużo, czy mało trudno ocenić, jednak przypuszczam, że podpisów zebrano by znacznie więcej, gdyby były zbierane choć przez tydzień. Na liście znalazły się różne osoby, które na pierwszy rzut oka dzieli niemal wszystko: wiek, poglądy polityczne i religijne, podejście do szczepień, status społeczny i materialny. Mieszkańcy budownictwa zarówno wielo- jak i jednorodzinnego, mający jak i nie mający: dzieci, samochodów osobowych, czy zwierząt, ci co chcą i lubią mieszkać w Legionowie, ale i ci co rozważają sprzedaż swoich nieruchomości. Wszystkich ich łączy to, że nie chcą, aby przez decyzje Prezydenta Miasta i Rady Miasta Legionowo ich komfort oraz standard życia, jak również wartość ich nieruchomości uległy pogorszeniu.
Co można zrobić?
Możliwe, że osoby mieszkające poza obszarem Bukowca temat zbytnio nie ekscytuje, ale cóż mogę powiedzieć? „Spokojnie, na budowę patodeweloperki w waszych dzielnicach też przyjdzie kolej.” Co można więc zrobić? Na początek, nie być obojętnym. Wiele osób zostało celowo doprowadzonych do takiej obojętności i znieczulicy na to co się wokoło dzieje, że anestezjolog nie byłby im potrzebny. „Ale co robić konkretnie?” – na początek, na spokojnie zastanów się nad tym co przeczytałeś. Jeśli uważasz, że ten tekst ma sens to poprzyj go komentarzem. Tym sposobem ośmielisz innych. Następnie przekaż ten tekst dalej, porozmawiaj na te tematy z rodziną lub sąsiadami, informuj, że taki problem istnieje. To jakie kroki można podjąć dalej, zależy głównie od stopnia poparcia mieszkańców. Nie martw się, że niewiele możesz, bo nie musisz dokonywać czynów heroicznych – rób to co możesz zrobić.
Mieszkaniec Legionowa
Reklama
LEGIONOWO. Rozważania o... planie zagospodarowania przestrzennego
- 02.02.2022 17:00
Reklama

Napisz komentarz
Komentarze