Nowa niby jednorodzinna, ale tak naprawdę wielorodzinna zabudowa szpecącą miasta nazywana jest rozmaicie. Niektórzy nazywają ją czworakami, inni pieczarkarniami, a jeszcze inny kurnikami czy Pekinami
Jej pojawienie się spędza sen z oczu sąsiadom, ponieważ towarzyszące jej uciążliwości wiele osób skłoniło już do przeprowadzki. Skąd wzięły się czworaki, kto je wymyślił, kto zapoczątkował taką zabudowę, dziś już nie wiadomo. Jedno jednak jest pewne, zaczęło się od zapisów w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego, które umożliwiły stawianie wielolokalowych budynków na działkach o minimalnej powierzchni.
Dlatego ze zdziwieniem trzeba odnotować pojawiające się doniesienia, że ludzie nie interesują się w ogóle tym, co jest obecnie i co będzie zapisane w tych planach w przyszłości. Nawet wtedy, kiedy mają jeszcze wpływ na wprowadzenie takich czy innych zapisów do planu przestrzennego. Wydaje się, że najlepszym momentem jest sam początek całej procedury planistycznej. A czym później, tym trudniej jest wprowadzić do planu satysfakcjonujące nas rozwiązania.
Później natomiast, kiedy plan z zapisami korzystnymi dla lobujących deweloperów i innych cwaniaczków zostanie już uchwalony, tym którzy wcześniej nie mieli do tego głowy, pozostanie tylko płacz i zgrzytanie zębów. Bo może okazać się, że wszelkiego typu szeregowce, kurniki i pieczarkarnie mieszczące w sobie kilkanaście czy kilkadziesiąt rodzin, a na dodatek przysunięte do samej granicy działki, to zwykła zabudowa jednorodzinna.
Oby nie okazało się, że zainteresowanie planami zagospodarowania przestrzennego pojawi się wśród mieszkańców, dopiero wtedy kiedy nie będzie już miejsca. A nam pozostanie przypominanie sobie starych przysłów np. mądry Polak...
Paweł Szyling
Reklama
Mądry Polak po szkodzie... KOMENTARZ BIEŻĄCY...
- 05.01.2022 07:21
Reklama

Napisz komentarz
Komentarze