Miało być o czym innym. Ale ze snu wyrwał mnie przeraźliwy hałas, który spowodował zmianę planów. Okazało się, że przyczyną zgiełku była maszyna do czyszczenia ulic. Wirujące szczotki unosiły piasek i kurz z asfaltowej nawierzchni, a przeciwdziałać powstawaniu w powietrzu chmury pyłu miała uruchomiona polewaczka. Dobre i to, bo jeszcze niedawno robili to wyłącznie „na sucho”
Na tym jednak nie koniec, zaraz potem, jeszcze przed godz. 8.00 rano, pojawiła się następna ekipa wyposażona w spalinowe kosy i traktorki. Harmider był jeszcze większy, a po przejściu ekipy okazało się, że oprócz rosnącej przy ogrodzeniach trawy ucierpiały także zwisające z płotów pnącza. Najwyraźniej zatrudniona przez ratusz ekipa nadal działa według wojskowej zasady - „ciąć na krótko, wyrównywać i usuwać wszystko, co wystaje”. A najlepiej robić to, kiedy ludzie są w domu, albo jeszcze śpią, bo wtedy się obudzą i zauważą oraz docenią działania miejskich służb.
Może nie byłoby o czym pisać, gdyby nie całkowity bezsens wykonanej wczesnym rankiem pracy. Już 2 godz. później spadł bowiem zapowiadany wcześniej deszcz, który dużo skuteczniej, bez hałasu, zmył kurz z ulicy. A trawa i rosnące na płotach pnącza nikomu raczej nie przeszkadzały, oczywiście oprócz gminnych urzędników. Warto dodać, że chodziło o małą podrzędną uliczkę na peryferiach, bez chodnika i innych urządzeń np. odwadniających, którym dłuższa trawa mogłaby w czymkolwiek przeszkadzać.
W związku z gwałtownymi zmianami klimatu i towarzyszącymi im ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi, coraz więcej mówi się o ochronie i przywracaniu terenów bagiennych, sadzeniu drzew oraz ochronie i nie ingerowaniu w tereny dzikiej przyrody. W miastach z kolei zakłada się ogrody na dachach, elewacje obsadza pnączami i tworzy rozmaite zielone strefy. Powstało też wiele prac naukowych i opracowań opisujących korzyści, jakie dają w mieście drzewa, dlatego otacza się je szczególną ochroną. Tworzy się także kwietne łąki, w miejsce strzyżonych wcześniej „na krótko” trawników. Ogranicza się też koszenie trawników do niezbędnego minimum.
Najwyraźniej jednak, te nowe ekologiczne trendy nie dotarły jeszcze do Legionowa - pomyślałem. Chociaż niedawno władze chwaliły się, że jesteśmy niedoścignionym wzorem i liderem pod względem ekologii. Ale i gdzie indziej widać liczne przejawy zapóźnienia. Przecież są miejscowości, gdzie nadal dofinansowują wymianę węglowego pieca na nowy zasilany np. olejem opałowym, chociaż w Europie nawet gaz ziemny, jako paliwo kopalne, uznawane jest za takie, od którego należy już odchodzić. Zdaniem władz, jesteśmy więc liderem, a moim - do ekologii musimy jeszcze dorosnąć...
Paweł Szyling
Reklama
Reklama

Napisz komentarz
Komentarze