Coraz częściej słyszymy opinie, że kładka nad torami kolejowymi w ciągu ulic Parkowej i Wyszyńskiego to całkowity niewypał. Stąd też ciągle pojawiają się nowe pomysły, co z nią zrobić. Są propozycje zburzenia kładki i budowy tunelu, a także pozostawienia jej jako punktu widokowego...
Warto przypomnieć, że jeszcze kilka lat temu, przejazd kolejowy przy Parkowej-Wyszyńskiego był główną, na dodatek działającą przez kilkadziesiąt lat, przeprawą przez tory w Legionowie. Dzisiaj docierają do nas sygnały, że coraz więcej osób widzi konieczność przywrócenia w tym miejscu przeprawy z prawdziwego zdarzenia, a więc zarówno dla pieszych i rowerów, jak i dla samochodów.
Tunel nie zastąpił przejazdu
W związku z budową tunelu w ciągu ulic Krakowskiej i Al. Róż, przejazd ten miał zostać zlikwidowany, a w jego miejscu początkowo miało powstać przejście podziemne. Później jednak przejście to „wyleciało” z planów kolei, a władze miasta nie potrafiły wyegzekwować wcześniejszych obietnic kolejarzy. W efekcie przejazd zlikwidowano, a zamiast niego powstał tunel, który jednak nie jest przystosowany dla ruchu pieszego, a jazda rowerem też jest ryzykowna.
Kładka dla pieszych
Niebawem okazało się, że przejście dla pieszych, wózków i rowerów, w miejscu starego przejazdu przy ul. Parkowej, jednak by się przydało. Dlatego przystąpiono do budowy w tym miejscu kładki nad torami. Dla wielu osób jest to bowiem najkrótsza i najbardziej dogodna droga do szkoły czy na cmentarz. Zbudowana kładka początkowo posiadała tylko strome schody oraz kilkudziesięciometrowe pochylnie. Na dodatek pochylni tych nie wyposażono w odpowiednie barierki oraz spowalniacze i dlatego długo nie mogła ona otrzymać pozwolenia na użytkowanie.
Windy na ratunek
W efekcie władze wpadły na pomysł, że jedynym rozwiązaniem jest kolejna inwestycja polegająca na dobudowaniu do kładki wind, które umożliwią pokonywanie jej przez niepełnosprawnych oraz osoby z wózkami. Windy dobudowano wydając chyba ok. 2 mln. zł, jednak nie spowodowało to zwiększenia popularności tej przeprawy. Wiele osób woli z tych wind nie korzystać, bo jak twierdzą, zbyt często się one psują.
Według prezydenta tysiące osób...
Strome chody i bardzo długie pochylnie są natomiast barierą nie do przebycia dla wielu starszych osób. Dlatego kładka, w miejscu starego przejazdu, nie cieszy się zbyt dużą popularnością. Najczęściej korzystają z niej dzieci i młodzież na rowerach, chociaż teoretycznie (według przepisów) pochylnie nie są przystosowane do jazdy rowerem. Innego zdania jest jednak prezydent, który na propozycję zastąpienia kładki tunelem, odpowiedział, że jest ona bardzo potrzebna, bo korzystają z niej setki, a nawet tysiące mieszkańców. Innego zdania są jednak mieszkańcy najbliższej okolicy. Na skierowane przez nas pytania otrzymaliśmy odpowiedź z ratusza, że nie zlecał on wykonywania pomiarów ruchu na kładce, ani w ciągu doby ani w ciągu miesiąca. Nie wiemy więc skąd prezydent uzyskał informacje, które rozpowszechniał podczas jednej z sesji rady miasta.
Punkt widokowy i miejsce zabaw
Dlatego postanowiliśmy policzyć osoby korzystające codziennie z kładki. Według naszych szacunków, obecnie nie jest ich więcej niż 300 osób dziennie. Na dodatek większość stanowią dzieci oraz młodzież, którzy bawią się zjeżdżając z pochylni.
Kładka stała się też miejscem tradycyjnych spotkań młodzieży. A więc nie można powiedzieć, że nie jest wykorzystywana albo niepotrzebna. Jednak zamiast funkcji komunikacyjnej, coraz częściej pełnio ona rolę jedynego w okolicy punktu widokowego.
PS
Reklama
Reklama

Napisz komentarz
Komentarze