
Fot. fotoMiD
Ten transfer sygnalizowaliśmy w poprzednim numerze naszego tygodnika. Teraz to już fakt. 21- letni obrotowy Maciej Filipowicz, po roku gry w superligowym Torus Wybrzeże Gdańsk wraca do KPR Legionowo. To będzie trzeci sezon wychowanka Vive Kielce w legionowskich barwach. M.in. o tym powrocie i związanymi z nim oczekiwaniami rozmawiamy z Maciejem Filipowiczem
- Jak grało się w Gdańsku?
- Dobrze. To był sezon zbierania nowych doświadczeń, gry w nowym otoczeniu, z przeciwnikami z najwyższej klasy rozgrywkowej w kraju. Trochę minut na parkiecie, zwłaszcza w pierwszej części sezonu 2020/2021 spędziłem.
- Zdobywałeś gole nawet z rzutów karnych…
- Tak to prawda. Po raz pierwszy w mojej sportowej przygodzie powierzono mi takie obowiązki właśnie w Wybrzeżu. Szło mi zupełnie przyzwoicie. Na dziesięć czy nawet kilkanaście prób tylko dwie zakończyły się niepowodzeniem.
- Druga część ubiegłego sezonu nie była już dla Ciebie tak udana jak ta pierwsza. Trener Krzysztof Kisiel ufał Ci bardziej niż jago następca Mariusz Jurkiewicz?
- To nie tak. W połowie sezonu miałem kontuzję barku. Potem był okres rehabilitacji, dochodzenie do pełnej sprawności, więc wypadłem ze składu. Dziś jest już wszystko ok. Mogę grać…
- W klubie, który jest Ci dobrze znany, który rywalizuje na bezpośrednim zapleczu superligi…?
- Czasami trzeba zrobić krok do tyłu, aby odbudować swą pozycję i formę. Wybór KPR Legionowo wydawał mi się naturalnym wyborem. Tu spędziłem przecież dwa sezony, odpowiada mi atmosfera panująca w klubie. Z Gdańska patrzyłem na poczynania tego zespołu w I lidze. Wiem, że KPR wygrał nie tylko swą pierwszoligową grupę, ale i turniej mistrzowski. Ma nie tylko ciekawie zestawioną kadrę zawodniczą, ale ambicje i plany, żeby w Lidze Centralnej odgrywać też ważną rolę. Chce w tym legionowskiemu zespołowi pomóc.
- Nie obawiasz się, że o miejsce w wyjściowym składzie będzie Ci trudno? Jest Tomasz Kasprzak, Marek Podobas, doszedł Krzysztof Tylutki?
- Rozgrywki w Lidze Centralnej zapowiadają się na wyrównane i bardzo zacięte. Każdy mecz będzie walką o punkty od pierwszej do ostatniej minuty. Myślę więc, że każdy z naszej czwórki otrzyma swoje minuty do gry od trenerów. Im szerszy skład drużyny tym lepiej. I nie chodzi tylko o wewnętrzną rywalizację, ale przede wszystkim ciężki sezon, który przed nami.
- Ciężki sportowo, ale i logistycznie. Zapowiada się maraton dookoła Polski, długie wyjazdy, sporo godzin spędzonych w autokarze?
- To prawda. Tych podróży nie będzie wcale mniej niż w superlidze. Jestem do tego już w zasadzie przyzwyczajony, bo z Gdańska wszędzie mieliśmy… daleko.
- Przygotowania do sezonu KPR Legionowo, ponownie z Maciejem Filipowiczem w składzie, rozpoczyna z początkiem tego tygodnia. Tzw. problemów integracyjnych być nie powinno?
- Nie sądzę. Znam się z większością chłopaków z drużyny. Nie jestem osobą konfliktową. Cel mamy wspólny, a trudne wyzwanie powinno nas jeszcze bardziej zjednoczyć. Na to liczę.
Rozmawiał: Jerzy Buze

Napisz komentarz
Komentarze