W wielu polskich miastach pomimo rosnącej świadomości idei „green future”, wciąż nie traktuje się otaczającej nas przestrzeni jako dobra wspólnego. Występuje zjawisko zbyt ogólnego formułowania planów miejscowych, co pozwala deweloperom na dość luźne dostosowywanie ich do własnych potrzeb
Minimalny wymiar terenu biologicznie czynnego powinien wynosić od kilkunastu do nawet 70% i być powierzchnią, która jest wolna od zabudowy, charakteryzującą się nasadzeniami roślin. Jednakże przepisy uwzględniają także wszelkiego rodzaju tarasy z nawierzchnią umożliwiającą wegetację roślin, jako teren biologicznie czynny. Niestety, coraz rzadziej deweloperzy zapewniają mieszkańcom dostęp do parków, a skupiają się na wybudowaniu ogromnego parkingu.
Drzewa chronią nas między innymi przed wysokimi temperaturami, zapewniając cień i ułatwiając cyrkulację powietrza. Niedawno na płycie rynku w Krzeszowicach nastolatek usmażył jajecznicę, zwracając uwagę na problem wysokich temperatur. Nie jest to jedyny przykład.
W czasach kryzysu klimatycznego roślinność w miastach jest niezbędna. Jedno średniej wielkości drzewo w ciągu godziny produkuje tlen, którym oddychać może 40 osób, co więcej rośliny jonizują powietrze i podnoszą jego wilgotność. Wypływa to pozytywnie na nasze zdrowie.
Osoby mieszkające w miastach, a grupa ta stanowi w Polsce 60%, narażone są na najdotkliwsze odczuwanie skutków betonowania przestrzeni.
ZM
Reklama
Reklama

Napisz komentarz
Komentarze