Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
czwartek, 4 czerwca 2026 13:09
Reklama
Reklama

Ja chcę do domu... REMINISCENCJE Z SESJI RADY MIASTA

Obrady legionowskiej rady miasta, choć nie cieszą się dużą popularnością, mogą dać obserwatorom dużo do myślenia. Ostatnio taka okazja nadarzyła się podczas dyskusji nad Raportem o Stanie Gminy oraz przed głosowaniem nad wotum zaufania dla prezydenta

Radni głównie ci z opozycji zadawali pytani i starali się uzyskać odpowiedzi oraz wyjaśnienia na nurtujące ich sprawy. Dla odmiany radni rządzącej miastem koalicji, od samego początku, siedzieli jak trusie i odkąd przyszli sprawiali wrażenie jakby już chcieli zakończyć obrady i mogli pójść do domu.

Natomiast prezydent żywiołowo reagował na większość zadawanych pytań i łajał oraz pouczał radnych, że są niemerytoryczni, że jego zdaniem (niemal zawsze) mijają się z prawdą i generalnie się czepiają. Przy okazji dawał niezły pokaz demagogii.

Natomiast przewodniczący rady, pan Rysio, był wyraźnie zirytowany tym, że opozycja docieka jakichś spraw, pyta, zabiera czas i przedłuża sesję, jakby pytania te miały jakiekolwiek znaczenie. Często też wspierali go wice-przewodniczący, którzy jak zwykle tylko czekają aby złożyć wniosek o zamknięcie dyskusji, niemal w każdej sprawie. Nie ważne czy dotyczy ona raportu o stanie gminy, kosztownych inwestycji, nieprawidłowości w pracy ratusza czy budżetu.

Po kolejnej serii pytań, przewodniczący wreszcie wyrzucił z siebie, co miał na wątrobie i już otwarcie wystąpił z pretensjami do radnego Grabowskiego. - Pan sobie siedzisz w domu i zadajesz pytania, a ja też bym tak chciał. To znaczy pójść do domu...
I to by było na tyle.

Paweł Szyling

Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

NAJNOWSZE E-WYDANIE
Mazowieckie To i Owo nr 49
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama