Legionowskie samorządy stworzyły grupę roboczą, której celem ma być powstrzymanie dogęszczeń zabudowy i zapobieżenie powstawania przestrzennego chaosu oraz towarzyszącym mu zjawiskom. Czas pokaże, czy będą to działania rzeczywiste czy tyko na pokaz
Powodem tej inicjatywy jest coraz szybszy, a jednocześnie chaotyczny rozwój budownictwa mieszkaniowego, na terenie powiatu. Mieszkańcy zaczynają się skarżyć na obniżanie się komfortu życia. Natomiast samorządowcy, na coraz częściej podejmowane przez deweloperów próby obchodzenia zapisów planów miejscowych.
Inwazja szeregowców i bliźniaków
W Legionowie nowe budynki wyrastają jak grzyby po deszczu. Najczęściej są to tzw. szeregowce i inne budynki wielorodzinnych, które swoim wyglądem zupełnie nie przypominają sąsiedniej zabudowy. Według raportu o stanie powiatu legionowskiego za 2019 r. lawinowo rośnie liczba tego typu zabudowy. W 2016 r. powstało 49 budynków w zabudowie szeregowej, w 2017 r. było ich 118, w 2018 r. 149, a w 2019 r. zrealizowano ich aż 218. W ciągu ostatnich 4 lat, liczba budynków jednorodzinnych dwu-lokalowych wzrosła natomiast o 323%. Wkraczanie takiej zabudowy na tereny zabudowy jednorodzinnej skutkuje przestrzennym chaosem.
Negatywne skutki
Zabudowywane są niemal wszystkie wolne dotąd przestrzenie, a zarazem likwidowane są tereny zielone. Wielkie gabarytowo budynki powstają na niewielkich działkach. A po zakończeniu inwestycji często okazuje się , że nie ma tam nawet miejsca na zaparkowanie samochodu, nie mówiąc już o spokoju czy przestrzeni do wypoczynku. Natomiast przedstawiciele agencji nieruchomości oraz samych deweloperów, grasują po Legionowie i okolicznych gminach szukając kolejnych działek pod coraz gęstszą zabudowę. Efektem tych działań jest obniżenie komfortu życia nie tylko obecnych, ale również przyszłych mieszkańców.
Winne plany miejscowe, a nie Starosta
Przeciwdziałać tym negatywnym zjawiskom ma grupa robocza pod kierownictwem starosty Sylwestra Sokolnicki, w której uczestniczą przedstawiciele wszystkich gmina powiatu legionowskiego. Mieszkańcy często uważają, że winę za dogęszczenia ponosi starostwo, które wydaje pozwolenia na budowę. Z naszych informacji wynika, że również przedstawiciele gmin usiłują przerzucić odpowiedzialność za taki stan rzeczy na Starostę. W rzeczywistości jednak, Starosta nie może odmówić wydania pozwolenia na budowę, jeśli inwestycja zgodna jest z uchwalonym przez gminę miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego.
Czy to pozorne działania?
Dla fachowców jest więc oczywiste, że tylko wprowadzenie odpowiednich zapisów do gminnych planów miejscowych, może zahamować wysyp szeregowców i czworaków, a co za tym idzie przestrzenny chaos. Wystarczy wprowadzić zapisy: ograniczające ilość budynków na jednej działce, podnoszące minimalną powierzchnię biologicznie czynną oraz zapisy zmniejszające współczynnik intensywności zabudowy. Sprawa wydaje się więc prosta. Czy samorządowcy na prawdę chcą rozwiązać narastający problem, czy tylko pozorują takie działania łatwo możemy się przekonać. Wystarczy obserwować, jak szybko przystąpią do zmiany miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, które umożliwiają dogęszczenia, budowę szeregowców i przestrzenny chaos.
Paulina Nowicka/ML
Reklama
LEGIONOWSKI. Szukają sposobu na szeregowce i przestrzenny chaos
- 24.03.2021 17:23
Reklama

Napisz komentarz
Komentarze