W najnowszej historii naszego miasta, zwłaszcza od kiedy przy władzy utrzymuje się ciągle ta sama ekipa, zdarza im się to coraz częściej. Powód tego stanu rzeczy jest oczywisty, opozycja została całkowicie zmarginalizowana i jeśli nawet istnieje, to z jej zdaniem władza kompletnie się nie liczy. Nikt więc władzy wykonawczej, a więc prezydenta miasta, już nie kontroluje. Szefami wszystkich komisji, w tym komisji rewizyjnej, zostali bowiem członkowie klubu prezydenckiego.
Dlatego dziś, z braku wiary we własne intelektualne możliwości, z wygodnictwa, kunktatorstwa, z nadziei na ochłapy z prezydenckiego stołu albo po prostu z powodu źle rozumianej lojalności, nasi radni gotowi są poprzeć najgłupszą i najbardziej nawet szkodliwą dla mieszkańców uchwałę jaką podsunie im prezydent.
W ten sposób właśnie zgodzili się na sprzedaż deweloperowi ostatniej wolnej działki w centrum miasta, znajdującej się przy Muzeum Historycznym. Miała tam powstać siedziba sądu, prokuratury, starostwa albo innej publicznej instytucji. Zamiast tego powstaje teraz kolejny supermarket i bloki mieszkalne. Do starostwa dalej trzeba będzie więc jeździć na peryferie miasta, a zamiast do sądu z prawdziwego zdarzenia, do tymczasowego baraku wciśniętego pomiędzy parkingi.
Cały czas zgadzają się też na dogęszczanie zabudowy na blokowiskach, a więc na pogarszanie warunków życia obecnych mieszkańców itd. Szczytem nieodpowiedzialności radnych, w ostatnim czasie, było natomiast wyrażenie zgody aby Komunalny Zakład Budżetowy, zarządzający gminnymi nieruchomościami, został przekształcony w spółkę, która będzie mogła nieruchomości te, warte ponad 200 mln zł, po prostu spieniężyć.
Obserwując to z boku, trudno oprzeć się wrażeniu, iż nasi radni traktują prezydenta jak najjaśniejszą gwiazdę - gwiazdę samorządu. Zapomnieli jednocześnie o zjawisku spadających gwiazd i dlatego gotowi są podążać za nią choćby do samego końca.
MACIEJ LERMAN

Napisz komentarz
Komentarze