W poniedziałek 23 listopada na Komisji Bezpieczeństwa Publicznego zawrzało. Licznie zebrani mieszkańcy domagali się od wójta powstrzymania budowanej właśnie wieży telekomunikacyjnej na Bukowcu.
Telekomunikacja lubi ciszę
Mieszkańcy już wcześniej poprzez protesty dwukrotnie zablokowali próby budowy masztu nieopodal. Na sali padły zarzuty, że ktoś w gminie o tym pamiętał i podejmując decyzję przesunął lokalizację raptem o 150 metrów od punktu, który wcześniej był oprotestowany, nie informując o tym mieszkańców. Uchwalony przed 4 laty Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego dopuszcza na tym terenie świadczenie usług telekomunikacyjnych. Ale nawet gdyby tak nie było, firma Polkomtel i tak zapewne dopięłaby swego. Stoi bowiem za nią tzw. specustawa, czyli Ustawa o wspieraniu rozwoju usług i sieci telekomunikacyjnych. Oznacza to, że gmina niewiele miała do powiedzenia w tej sprawie.
Mieszkańcy: Zdechniemy
– Według mojej analizy dokumentów, które posiadamy, wszystkie warunki techniczne, ale też i prawne zostały przez inwestora spełnione – oceniła sekretarz gminy Joanna Gwadera. Jednak zdaniem mieszkańców, którzy chcą założyć komitet protestacyjny i skierowali pismo do samorządowców, pod którym podpisały się 72 osoby z ul. Wczasowej, Okulickiego, Szkolnej, Akacjowej, cała inwestycja jest prowadzona „po cichu”. Ma o tym świadczyć choćby zauważony przez nich brak obowiązkowej tablicy informacyjnej na terenie budowy. Poza tym, o wszystkim dowiedzieli się po fakcie, kiedy już została wydana przez starostwo decyzja o pozwoleniu na budowę. Postulowano inną lokalizację wieży, na górce w lesie lub na polu, w bezpiecznej odległości od osiedli. – Jak to jest, że lasy państwowe nie pozwalają na budowę tej wieży w lesie, bo gniazdują tu chronione ptaki, a na nas nie zwraca się uwagi. – Ptaki odlecą, a my co? – pyta pani Grażyna. Ktoś z tłumu odpowiada – Zdechniemy.
Może dojść do tragedii
Temat raz jeszcze powrócił na ostatniej sesji. – Ktoś wydzierżawia działkę, bierze za to określone kwoty pieniędzy nie mając na uwadze żadnych względów swoich sąsiadów. Nie wiem, czy jesteśmy w stanie cokolwiek zrobić. 15 lat temu z mieszkańcami walczyliśmy przeciw masztowi, który został umiejscowiony na dachu straży pożarnej, radna Dorota Świątko z mieszkańcami próbowała zatrzymać budowę masztu w Skierdach. – Nikt tego nie chce, ale wszyscy chcemy telefonów komórkowych – powiedział Witold Modzelewski, przewodniczący Rady Gminy. Radny Zenon Chojnacki dziwił się, jak można było wydać zgodę na budowę wieży na tym terenie. – Można dyskutować, czy wieża emituje szkodliwe promieniowanie, ale jeżeli 45-metrowa wieża z powodu jakiejś katastrofy przewróci się na zabudowanie oddalone o 25 metrów, to może dojść do tragedii – tłumaczył radny.
Prawo do ochrony życia i zdrowia
Mieszkańcy powołują się na badania uczonych, którzy wskazują szkodliwość działania mikrofal, które powodują zaburzenia snu, bóle głowy, osłabienie pamięci, zaćmę, jaskrę czy też białaczkę. Proponowana strefa ochronna od stacji do mieszkań powinna wynieść minimum 300 metrów. Mieszkańcy boją się o swoje zdrowie, ponieważ budowany właśnie maszt ma stanąć kilkanaście metrów od zabudowań. Powołują się na Konstytucję, która mówi o prawie do ochrony zdrowia i życia. Mecenas Urzędu Gminy tłumaczył, iż od kilku dni sztab kryzysowy w gminie pracuje nad wypracowaniem jakiejś koncepcji, która dawałaby chociaż znikome szanse, aby wzruszyć decyzje o budowie wieży. Ewentualne rozwiązania, gmina ma przedstawić mieszkańcom w ciągu najbliższych dni.
DARIUSZ BURCZYŃSKI
Fot. PM

Napisz komentarz
Komentarze