Po podziękowaniach dla władz za to, że w ogóle zajęły się tym problemem, rozpoczęła się krytyka przyjętych rozwiązań. Jeden z przybyłych przywołał dane Wojewódzkiej Inspekcji Ochrony Środowiska, z których wynika, że Legionowo obok Warszawy jest najbardziej zapylonym miastem na Mazowszu. W dodatku tendencja ta utrzymuje się już od kilku lat.
Najgorzej przy Arenie i Sądzie
Często też zdarza się, że legionowski smog jest jeszcze bardziej toksyczny i szkodliwy niż ten w centrum Warszawy, a nawet w samym Krakowie. Powodem jest spalanie w domowych piecach kiepskiej jakości węgla, śmieci i innych odpadów. Okazuje się bowiem, że w Legionowie ok. 1000 domów nadal opalanych jest tego typu paliwami. Efektem są wielokrotnie przekroczone normy toksycznych pyłów zawieszonych PM 2,5, a co za tym idzie narażenie mieszkańców na choroby dróg oddechowych z rakiem włącznie. Z prowadzonych aktualnie badań wynika, że miejscami w Legionowie, gdzie powietrze jest najbardziej zanieczyszczone są okolice Areny Legionowo oraz Sądu.
Program do bani
Zgromadzeni na konsultacjach mieszkańcy byli wdzięczni władzom, że w ogóle zaczęły zauważać problem zanieczyszczenia powietrza. – Chwała wam za to, że zajęliście się tą sprawą, ale ten wasz program wymiany pieców do niczego się nie nadaje – mówił jeden z uczestników dyskusji. Radni podjęli bowiem niedawno uchwałę w sprawie dofinansowania mieszkańcom kosztów wymiany pieców na bardziej ekologiczne. Zakłada ona dofinansowanie w wysokości do 8 tys. zł za wymianę pieca węglowego na gazowy lub olejowy, 16 tys. zł na wymianę pieca węglowego na gruntową pompę ciepła, lub 2 376 zł na przyłączenie nieruchomości do sieci gazowej. Zdaniem jednego z mieszkańców, urzędnicy zapomnieli o dofinansowaniu wymiany pieców węglowych na powietrzne pompy ciepła, które w przeciwieństwie do tych gruntowych są tańsze, łatwiejsze w montażu i możliwe do zainstalowania na zagospodarowanej już działce, bez konieczności jej dewastacji.
Zrujnowani gazem
Zgromadzeni tłumaczyli też gminnym urzędnikom, że błędem jest dofinansowanie samej wymiany pieca, a brak takiego dofinansowania na modernizację domowych kotłowni i dostosowanie instalacji wewnątrz budynków do innego rodzaju paliwa. Sama tylko wymiana pieca i paliwa z węgla na gaz, ich zdaniem, może stać się finansową pułapką i doprowadzić mieszkańców biorących w udział w gminnym projekcie do ruiny. Wzrost kosztów ogrzewania może bowiem w ich przypadku być 2- albo nawet 3-krotny. Dlatego przewidywali, że mieszkańcy ci po 1 – 2 sezonach mogą powrócić do palenia węglem. Z kolei urzędnicy przekonywali, że informują mieszkańców o tym, że koszt opalania gazem jest większy od opalania węglem. Przywoływali także dane, iż zastosowanie dobrego, nowoczesnego pieca gazowego może zwiększyć koszt ogrzewania tylko o 20 procent w stosunku do kosztu opalania węglem.
MACIEJ LERMAN
Fot. commons.wikimedia.org
Więcej o tej sprawie przeczytasz w:

Napisz komentarz
Komentarze