Prezydent Smogorzewski przyznał, że nie ma pewności, co do wyniku procesu, jaki miastu wytoczyli wykonawcy Centrum Komunikacyjnego w Legionowie. Prezydent jednocześnie stwierdził , że gdyby w wyniku przegranego procesu miasto musiało zapłacić ok. 20 mln zł, to budżet od tego się nie zawali
Wcześniej prezydent Roman Smogorzewski oraz jego zastępca Marek Pawlak zapewniali, że żądania konsorcjum, które budowało Centrum Komunikacyjne, są całkowicie bezpodstawne. Winą za odstąpienie od umowy obarczali wykonawcę, który ich zdaniem miał duże opóźnienia, zaniechał robót i zszedł z budowy. Dlatego twierdzili, że miasto wygra proces. Teraz jednak sytuacja się zmieniła.
Przyczyny sporu
Przypomnijmy. W 2015 r., gdy Centrum Komunikacyjne było już w stanie surowym wykonawca – konsorcjum firm Buder oraz Flisbud odstąpiło od umowy z miastem. Niemal w tym samym czasie od umowy odstąpiła tez Gmina. Konsorcjum twierdziło, że wbrew zapewnieniom, legionowski ratusz nie posiadał wszelkich wymaganych do prowadzenia budowy pozwoleń, co uniemożliwiało prowadzenie prac. Ponadto w trakcie budowy, wielokrotnie inwestor (Gmina Legionowo) wstrzymywał roboty i zmieniał projekt, a za wynikające z tych zmian dodatkowe prace nie chciał zapłacić wykonawcy. Natomiast władze Legionowa swoje odstąpienie od umowy uzasadniały opóźnieniem wykonawcy w robotach na jednym odcinku jakim było przejście podziemne. W efekcie miasto nie zapłaciło za dodatkowe roboty wykonawcy oraz zatrzymało gwarancję wpłaconą przez wykonawcę. Budowa Centrum Komunikacyjnego została dokończona przez inną firmę, według nowego projektu. Spowodowało to wzrost kosztów inwestycji o ok. 10 mln. zł.
Zeznania pogrążają władze miasta
W 2019 r. ruszył proces, w ramach którego konsorcjum domaga się od miasta zapłaty sumy 12 mln 976 tys. zł., za wykonane i nie opłacone prace, a łącznie z odsetkami za opóźnienie płatności, nawet ok. 20 mln zł. Do tej pory przesłuchano kilkunastu świadków. Z naszych informacji wynika, że zeznania większość z nich potwierdzają, iż za opóźnienia i przestoje na budowie odpowiada inwestor czyli władze miasta. Okazuje się, że nawet osoby zatrudnione przez miasto do kontroli i nadzoru nad wykonawcą potwierdzały, iż w projekcie były liczne błędy, nie uwzględniono też wielu obiektów, które znalazły się na terenie inwestycji i uniemożliwiały prowadzenie prac. Ponadto w trakcie budowy, ciągle zmieniano projekt, co powodowało konieczność wstrzymywania. Gwoździem do trumny były także zeznanie byłego zastępcy prezydenta miasta Lucjana Chrzanowskiego, który w owym czasie nadzorował Wydział Inwestycji oraz był doradca prezydenta Legionowa ds. Centrum Komunikacyjnego. Stwierdził on bowiem przed sądem, że wcale nie nadzorowałtej inwestycji i niewiele w tej sprawie pamięta.
Mediateki nie było w pierwotnym projekcie
Zeznający w sprawie zarówno inspektor nadzoru jak i architekt sprawujący nadzór autorski przyznali, że w pierwotnym projekcie Centrum Komunikacyjnego w ogóle nie było tzw. mediateki. Ale została ona doprojektowana dopiero w trakcie budowy. Jeden z nich mówił, że porównując pierwotny projekt dworca, który otrzymał wykonawca do realizacji, do projektu finalnego, to dwa różne obiekty. W związku z tym wykonawca miał zbudować inny, droższy obiekt niż ten, na którego budowę podpisał umowę z miastem.
KOMENTARZ
W tej sytuacji, można stwierdzić, iż maleją szanse miasta na wygraną procesu. Można też zrozumieć zmianę tonu prezydenta Smogorzewskiego, który dziś przyznaje, że nie ma pewności jakie będzie rozstrzygnięcie sądu. Jednocześnie przeraża jego beztroska przejawiająca się w słowach, że budżet miasta nie załamie się, nawet kiedy trzeba będzie zapłacić 20 mln zł. Warto więc zapytać, kto poniesie odpowiedzialność za spowodowanie tej straty.
Wojciech Dobrowolski
LEGIONOWO. Kto zapłaci 20 mln zł. prezydent czy wykonawcy dworca?
- 31.01.2020 18:34
Reklama

Napisz komentarz
Komentarze