Mieszkańcy, których działki zostały przejęte na rzecz gminy Jabłonna pod drogi publiczne, w związku z dokonywaniem podziałów nieruchomości starają się o odszkodowania. Obecnie rozpatrywane są wnioski 24 osób, a łączna kwota ich roszczeń wynosi około 4 milionów złotych.
Środków nie zabezpieczyli
Z odpowiedzi Michała Smolińskiego, Kierownika Referatu Marketingu i Komunikacji Społecznej w Urzędzie Gminy wynika, że gmina nie zabezpieczyła na ten cel żadnych środków w budżecie. - Warto w tym miejscu podkreślić, że decyzje w sprawie odszkodowań na obecnym etapie nie są ostateczne, a w związku z tym zamrażanie środków na ich wypłatę byłoby nieracjonalne - napisał nam Smoliński. Wskazał również, że sprawy związane z wypłatą odszkodowań w gminie Jabłonna dotyczą decyzji podziałowych wydawanych w latach 1996 – 2010. Sprawy te były przeciągane latami, a toczące się postępowania trwały od kilku do kilkunastu lat. Tym nie mniej W 2015 r. wypłacono odszkodowania w odniesieniu do dwóch osób w łącznej wysokości 238 tys. zł.
Kosztowny błąd
W czerwcu br. Starosta Powiatowy wydał decyzję w sprawie odszkodowania dla jednego z mieszkańców opiewającego na kwotę ponad 600 tys. zł. Od tej decyzji gmina złożyła odwołanie, ale okazało się, że zrobiła to po terminie. W ten sposób decyzja może stać się ostateczna, co pociągnie za sobą konieczność wypłaty całości odszkodowania w terminie 14 dni. - Stało się to na skutek błędu pracownika Referatu Geodezji i Gospodarki Nieruchomościami. Powyższe uchybienie nie wstrzymuje działania gminy odnośnie skarżenia wyżej wymienionej decyzji w innym trybie – twierdzi Michał Smoliński. Jak ustaliliśmy Gmina złożyła w tej sprawie wniosek o stwierdzenie nieważności decyzji i jej wstrzymanie.
Radni zbulwersowani
Podczas ostatniej sesji rady gminy, w dniu 26 sierpnia. br. radni nie kryli słów krytyki pod adresem gminnych urzędników. - My się bijemy o każdą złotówkę, a nagle w granicach pół miliona złotych dostajemy w plecy. Temat jest bulwersujący. Przede wszystkim termin. Termin jest rzeczą świętą przy takich decyzjach – uzasadniał radny Marek Zieliński. - To jest zastanawiające, co było przyczyną tego że nie zdołaliście państwo odpowiedzieć na to pismo? - pytał Witold Modzelewski. Natomiast radny Arkadiusz Syguła zaapelował do wójta aby Pani Joanna Gwadera, sekretarz urzędu, pełniła w gminie tylko jedną funkcję i aby wydziałem geodezji pokierował ktoś inny. - Pani Gwadera wykonuje wszystko ponad siły. I uważam, że powinna zająć się byciem wyłącznie sekretarzem gminy – stwierdził radny Syguła.
Kto ponosi winę?
Joanna Gwadera, w ogniu krytyki przyznała, że to ona podpisała spóźnione odwołanie. - Biorę odpowiedzialność za tę sytuację. To nie ja popełniłam ten błąd, niemniej jednak kieruję tym zespołem. Stało się to na skutek zwykłej pomyłki. Powinniśmy teraz dążyć do naprawienia tego błędu. I poczekajmy na rozstrzygnięcia sądowe, a wtedy możecie państwo strzelać – mówiła Gwadera. Czy gmina będzie musiała w trybie pilnym zorganizować ponad 600 tys. zł na razie nie wiadomo. Do tej pory nikt z pracowników nie został również ukarany. Jak nas poinformowano, sprawa wyciągnięcia konsekwencji jest cały czas przedmiotem analizy.
Gmina w końcu zapłaci
Wójt Jarosław Chodorski przyznał jednak, że do wypłaty tego i innych odszkodowań w końcu dojdzie. - Przez lata żadne decyzje nie były rozpatrywane i nie były wypłacane odszkodowania, ale to musi w końcu nastąpić ponieważ czas czekania na odszkodowania już jest tak długi, że my w pewnym momencie, w końcu musimy je wypłacać – powiedział wójt Chodorski.
JUSTYNA REK

Napisz komentarz
Komentarze