Mieszkaniec otrzymał niedawno zawiadomienie o wszczęciu postępowania administracyjnego o nałożenie obowiązku tzw. świadczeń rzeczowych na rzecz obrony RP. Przedmiotem tych świadczeń ma być samochód ciężarowy. Widniejąca na papierze ciężarówka w praktyce jest SUV-em z zamontowana „kratką”. I choć auto miałoby być zabrane tylko na wypadek ogłoszenia mobilizacji lub wojny, to tak naprawdę wojsko może zabierać nasze pojazdy nawet kilka razy do roku po to, by sprawdzić gotowość mobilizacyjną.
Stare przepisy w użyciu
Pismo, które do mieszkańca Legionowa trafiło w drugiej połowie sierpnia mówi o tym, że przedmiotem świadczeń na rzecz wojska będzie samochód mitsubishi. Świadczenia mają być prowadzone na rzecz 2 pułku pontonowo-mostowego z miejscem dostarczenia: Park Sprzętu Technicznego w Modlinie. Właściciel pojazdu, który auta używa głównie w celach służbowych zamierza skorzystać z przysługującego mu prawa i w terminie 7 dni złożyć zastrzeżenia. O tym, że prywatne pojazdy obywateli mogą być wcielane do wojska mówi cały czas obowiązująca ustawa o powszechnym obowiązku obrony RP. Przepisy pochodzą z 1967 roku, ale wojsko przypomniało sobie o nich stosunkowo niedawno, przy okazji konfliktu na Ukrainie.
Kiedy i na ile?
I tak, w artykule 209 wyżej wymienionego dokumentu możemy przeczytać, że armia może odebrać nam samochód w czasie pokoju nawet 3 razy do roku w celu sprawdzenia gotowości mobilizacyjnej sił zbrojnych. W takim wypadku każdorazowo nasze auto będzie do dyspozycji wojska do 48 godzin. 1 raz do roku, ale nawet na okres 7 dni wojsko może przejąć nasz samochód w związku z ćwiczeniami. Powodem „wypożyczenia” pojazdu mogą być też ćwiczenia w obronie cywilnej lub ćwiczenia praktyczne w zakresie powszechnej samoobrony. Wtedy wojsko może zabrać nasze auto na okres do 24 godzin.
Pożądane pojazdy
Wojsku najbardziej zależy na pojazdach ciężarowych (w grę wchodzą także te z „kratką”). Najbardziej pożądane są jednak auta przystosowane do jazdy w terenie. Obok nich armia może sięgnąć po: autobusy, cysterny, koparki i spychacze. Spokojniejsi mogą być właściciele motocykli, aut osobowych, ale i tutaj nigdy nic nie wiadomo. W związku z pismami z UM Legionowo redakcja TiO zwróciła się z zapytaniem m.in. o to, ile podobnych zawiadomień wysłano w tym roku do mieszkańców Legionowa. Więcej w tej sprawie w przyszłych numerach TiO.
MARCIN CHOMIUK

Napisz komentarz
Komentarze