Jeszcze nie tak dawno, była wójt Olga Muniak szczyciła się szkołą, która została wybudowana za jej kadencji i miała być chlubą całego powiatu, a jednocześnie stwarzała szansę na pozyskanie przez gminę 5 mln zł za zwycięstwo w ekologicznym konkursie Lemur.
Budowlany bubel za 21,6 mln zł?
Ogółem koszt budowy szkoły wyniósł 21 648 479 zł i był aż o 9 mln zł większy niż pierwotnie zakładała umowa przetargowa. Dlatego został powołany zespół kontrolujący w zakresie budowy CEKS-u, składający się z członków Komisji Rewizyjnej w składzie: Arkadiusz Syguła, Wojciech Nowosiński i Tomasz Wodzyński. Pierwsze wnioski są przygnębiające. Według Marka Kaczyńskiego, który ma pomóc komisji w przeprowadzeniu kontroli elektryki, Janusz Karmel koordynator ds. budowy CEKS z ramienia gminy, najprawdopodobniej nie miał wystarczających uprawnień do odbioru większości prac przy tej budowie, a szkoła nie powinna zostać dopuszczona do użytku. Wójt Jarosław Chodorski w najbliższym czasie najpewniej złoży zawiadomienie do prokuratury. Szkole może grozić zamknięcie.
Znaczne odstępstwa od projektu
Kontrola ma się składać z kilku etapów, na razie przeprowadzono kontrolę w zakresie konstrukcji i pokrycia dachu, w wyniku czego stwierdzono znaczne odstępstwa od założeń projektowych w technologii wykonania pokrycia dachowego. Dach płaski został pokryty membraną pcv zamiast papą termozgrzewalną, a dach skośny zamiast blachą tytanowo-cynkową został pokryty także membraną pcv położoną bezpośrednio na warstwie wełny mineralnej i kotwioną kotwami teleskopowymi. Również system odwodnienia dachu skośnego zamiast z blachy został wykonany z membrany pcv. Nie zainstalowano też drabinek przeciwśniegowych. To jest znaczna różnica w technologii, której nikt w dokumentacji budowlanej i rozliczeń z gminą nie uwzględnił. W rezultacie dach może stanowić zagrożenie dla użytkowników szkoły.
Zapłacono za coś, czego nie ma
Okazało się, że dokonano odbioru pokrycia dachu blachą tytanowo-cynkową na kwotę 89 452,80 zł netto, podczas gdy w rzeczywistości dach pokryty został o wiele tańszą membraną z pcv. W jednym z protokołów potwierdzono zamontowanie barier śniegowych na kwotę 7 133 zł pomimo, że ten element dachu nie został nigdzie zainstalowany. Podobne praktyki były stosowane w odniesieniu do kilku innych pozycji z zakresu robót. – Mieliśmy ostatnio skargę byłej sekretarz Grażyny Woźnickiej na działanie wójta. A proszę zobaczyć, kto podpisał faktury na 811 tys. zł z czego poświadczył, że dach jest zrobiony z blachy tytanowo-cynkowej – tłumaczył Wojciech Nowosiński.
Dach może „odlecieć”
W jednym miejscu spod membrany wydostaje się wełna mineralna. Miejscami jest widoczny brak spadków orynnowania w wyniku czego zalega woda. A przy silnym wietrze dach faluje, co niesie ryzyko zerwania membrany, a ponadto piorunochron odkleja się. W chwili obecnej szkoła nie powinna zostać dopuszczona do użytku. Jeśli jakiś element dachu przy większym podmuchu wiatru nagle odpadnie i z dużą siłą uderzy w plac zabaw pełen dzieci, to może dojść do tragedii. Równie duże zagrożenie stwarza brak barier śniegowych, które miały chronić przechodzących pod dachem użytkowników szkoły przed osunięciem się ciężkiej pokrywy śniegowej. W najbliższym czasie komisja skontroluje instalację elektryczną, co do której już teraz jest wiele zastrzeżeń.
DARIUSZ BURCZYŃSKI





Napisz komentarz
Komentarze