Budynek komunalny przy ul. Sikorskiego 11A, na tyłach Starostwa Powiatowego w Legionowie, chwilę przed godziną 10 rano. Przyjeżdża policja, przedstawiciele KZB, pracownicy kancelarii komorniczej oraz samochód do przeprowadzek, w sumie 4 samochody i 9 osób. Zdezorientowani mieszkańcy wychodzą sprawdzić co się dzieje. Okazuje się, że cała ta koncentracja sił i środków, jest tylko po to, aby wyegzekwować postanowienie sądu rejonowego w Legionowie o eksmisji Pana Roberta, aktywisty, który otwarcie krytykował w internecie władze Legionowa.
Uparli się, by go usunąć
Pan Robert jakiś czas temu otrzymał zawiadomienie o eksmisji z powodu zaległości w opłacaniu czynszu, jednak później eksmisja została wstrzymana. A jeszcze później przyszła informacja, że egzekucja będzie wykonana. Dlatego on i pozostali mieszkańcy budynku byli zdziwieni takim obrotem sprawy. Według pisma jakie zostało przedstawione Panu Robertowi, ma on trafić do schroniska dla mężczyzn prowadzonego przez Caritas na terenie legionowskiej Kozłówki. Sytuacja jest o tyle zaskakujące, że niedawno do budynku przy Sikorskiego 11A trafili bezdomni, którzy siłą rzeczy płacić nie mogą. Mieszkańcy komunalnego budynku przy Sikorskiego od dawna piszą pisma do władz miasta o przeniesienie ich w inne miejsce. Budynek przy Sikorskiego jest w tragicznym stanie technicznym, zawilgocony, zagrzybiony i bez wszystkich mediów. Dlatego też są zdziwieni, że kogokolwiek stamtąd eksmitują. Ich zdaniem - to są normalne represje.
Problemy ze zdrowiem
Podczas eksmisji Pana Roberta, który ma chore serce, zasłabł. Jak sam tłumaczył - to właśnie przez sytuację z eksmisją podupadł jeszcze bardziej na zdrowiu. Stan jego zdrowia pogorszył się również przy okazji niepochlebnego artykułu w „Miejscowej na Weekend”, w którym został razem ze swoją rodziną przedstawiony w bardzo złym świetle. Jak sam dodaje po ukazaniu się artykułu on i jego rodzina była wręcz stygmatyzowana. Publikacja przyczyniła się do depresji u Pana Roberta, na którą do niedawna jest leczony.
Potrzebne pogotowie
Zaraz po wejściu policji, komorników i przedstawicieli KZB do mieszkania aktywisty, ten źle się poczuł. Ze względu na jego zły stan zdrowia wezwane zostały służby ratunkowe. Chwilę przed przyjazdem karetki Pan Robert zemdlał, a ratownicy szybko udzielili mu pomocy. Następnie został on przewieziony na badania do szpitala.
O dalszym przebiegu sprawy będziemy informować...
KT. ML.
























Napisz komentarz
Komentarze