Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
poniedziałek, 8 czerwca 2026 10:37
Reklama
Reklama

LEGIONOWSKI. Kocie skalpy - obcinają kotom uszy

LEGIONOWSKI. Kocie skalpy - obcinają kotom uszy
35065_35552
Weterynarz odciął kotce oddanej do sterylizacji końcówkę ucha. O sprawie poinformowała redakcję zbulwersowana właścicielka. Okazuje się, że weterynarze w ten sposób oznaczają dzikie koty, które zostały poddane sterylizacji. Metoda budzi jednak duże kontrowersje


W naszym powiecie można bezpłatnie wysterylizować kota i psa. Weterynarze na zlecenie Gminy kastrują również koty dzikie. W takim właśnie celu z własną kotką udała się jakiś czas temu do weterynarza nasza czytelniczka z Wieliszewa.
Pomyłka lub niedomówienie
Przed zabiegiem pokazała weterynarzowi zaświadczeniem z Urzędu Gminy, które upoważniało ją do bezpłatnej sterylizacji kotki. Z jej relacji wynika, że po zabiegu odebrała kotkę bardzo przestraszoną, a na dodatek z odciętym kawałkiem ucha. Bardzo to ją wzburzyło. Otrzymaliśmy informację, że zabieg sterylizacji został wykonany w gabinecie lekarza weterynarii Mirosława Kado. Weterynarz w telefonicznej rozmowie poinformował nas, że kotom, które do lecznic przychodzą z właścicielami raczej uszu się nie przycina. Przyznał jednak, że zdarzają się pomyłki bądź niedomówienia. Weterynarz poinformował nas także, iż sam zabieg powinien być bezbolesny i dla kota wręcz niezauważalny.
Dlaczego przycinają?
Nacinanie ucha przyszło do nas z Ameryki i Europy Zachodniej. Przycięcie jest bezbolesne, przeprowadzane w narkozie lub znieczuleniu, nie wpływa na zdrowie kota i pozwala łatwo, nawet z dużej odległości, ocenić, czy kot jest po zabiegu. Na początku stosowania tej metody wycinano na brzegu ucha niewielki trójkącik, obecnie przycina się na płasko koniuszek ucha, bo linie proste rzadko występują w naturze. Podwórzowe kocury i tak często mają uszy przycięte, tylko nieregularnie, przez inne koty.
Alternatywy
przycinania uszów
Przeciwnicy tej metody często zadają sobie pytanie: Czy kotom trzeba przycinać uszy? Są przecież inne metody. Jedną z nich jest zrobienie tatuażu przez weterynarza na uszach. Drugą metodą oznakowania kota jest wszczepiane pod skórę chipy. Problem w tym, że taki tatuaż po kilku latach się wchłania i staje się niewidoczny, a czytnik do czipa jest drogi, więc weterynarze i fundacje wyłapujące bezpańskie koty nie zawsze nim dysponują.
KT

Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Veni 09.04.2018 07:54
Dlaczego UG Wieliszew wykorzystuje do do przeprowadzania swoich zabiegów akurat koleżkę od pedałowania Kownackiego? Przecież jest bliższy UG gabinet weterynarii Pani Beaty Zgutki Koręby?

M 08.04.2018 21:19
U mnie ten weterynarz oszpecił tak 4 koty! Mimo, że po pierwszej kastracji było mu mówione, żeby tego nie robił, jednak dotarło jak grochem o ścianę.

Ewa 08.04.2018 09:31
Waldek, a może chciałbyś żeby Tobie ktoś przyciął, tak żeby to było widoczne. To są żywe zwierzęta, a nie przedmioty :-O

Waldek 14l 07.04.2018 21:18
te uszy mają być tak przycięte,żeby to było WIDOCZNE. I o to chodzi.

PARTACZ 07.04.2018 08:00
Normalny weterynarz to przycina 2 milimetry, tak że jest to niewidoczne. A tego kotka na zdjęciu po prostu okaleczono i zeszpecono. PARTACZ

NAJNOWSZE E-WYDANIE
Mazowieckie To i Owo nr 49
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama