na wysokość kary, o którą wnioskowali policjanci...
Przypomnijmy. Komendzie Powiatowej Policji w Nowym Dworze Mazowieckim zlecono prowadzenie sprawy dotyczącej niezgodnego z prawem prowadzenia kampanii referendalnej w 2017 r. na terenie Urzędu Miasta w Legionowie. Obwinionym w tej sprawie jest prezydent Roman Smogorzewski, który miał dopuścić do łamania prawa.
Sędziowie chcieli się wyłączyć
Sprawa stała się głośna, po tym gdy 14 sędziów Sądu Rejonowego w Legionowie w grudniu 2017 r. złożyło wniosek o wyłączenie ich z tej sprawy, z powodu braku bezstronności. Do sądu w Legionowie wpłynął bowiem wniosek nowodworskiej policji o ukaranie prezydenta Smogorzewskiego. Policjanci musieli więc stwierdzić, że to prezydent odpowiada za dopuszczenie do prowadzenie kampanii na terenie urzędu, co jest zabronione przez prawo. Początkowo sędziowie bardzo enigmatycznie uzasadnili swój wniosek. Później jednak, gdy Sąd Okręgowy zobowiązał ich do szczegółowego wskazania przyczyn, dla których nie chcą orzekać ws. Smogorzewskiego, sędziowie wyjaśnili, że głównym powodem jest ich wspólny udział w imprezie z okazji 20 lecia sądu.
Zataił inne źródła dochodów?
Z ostatnich informacji wynika, że sprawa wróciła do sądu w Legionowie. Jednocześnie redakcji udało się dotrzeć do dokumentów, jakie znajdują się w aktach tej sprawy. Wśród nich jest „Protokół z przesłuchania osoby, co do której istnieje uzasadniona podstawa do sporządzenia przeciwko niej wniosku o ukaranie”. W protokole tym, w rubryce „źródła dochodu” - prezydent Smogorzewski podał tylko jedno źródło tj. pensję jaka otrzymuje z ratusza. Jednak z jego oświadczenia majątkowego wynika, że ma tych źródeł więcej. A dochody z nich są wyższe niż z pensji w urzędzie. Według oświadczenia za rok 2016, prezydent ze źródła jakim są dochody z dzierżawy osiągnął ponad 227 tys. zł, gdy z pensji było to tylko 162 tys. zł.
Minął się z prawdą o 300%
Z kolei w rubryce: „kwota dochodu netto (średni miesięczny dochód)” Roman Smogorzewski podał dochód w wysokości 8,5 tys. zł. Kwota ta ma się jednak nijak do dochodów prezydenta, choćby tylko z jednego źródła jakim jest pensja w ratuszu. Z oświadczenia majątkowego Smogorzewskiego za 2016 r. wynika, że osiągnął on roczny dochód w wysokości 162 tys. zł, co daje średniomiesięczny dochód w wysokości 13 tys. 508 zł. Ponadto, gdyby nawet uznać, że w oświadczeniu nie podano dochodu ale przychód prezydenta i wyliczyć z niego kwotę jaką prezydent dostał na rękę, to i tak wyjdzie nam kwota ponad 9,4 tys. zł. Nie zapominajmy jednak, że z drugiego źródła jakim są dochody z dzierżaw, prezydent osiąga miesięcznie 18 tys. 930 zł. Łącznie daje to kwotę 32 tys. 438 zł. Nawet po odliczeniu podatków, okazuje się, że prezydent Smogorzewski zarabia miesięcznie grubo ponad 24 tys. zł. Jest to więc 3 razy więcej (300 proc.), w stosunku do tego, co zeznał do policyjnego protokołu.
Chciał uniknąć wyższej kary?
Trudno dociec dlaczego prezydent podał policjantom dane o swoich zarobkach, które wydają się nieprawdziwe. Raczej nie był to zanik pamięci. Wiadomo przecież, że co roku składa on, podobnie jak inni urzędnicy, oświadczenia majątkowe w których wszystkie źródła dochodów oraz ich wysokość są wyszczególnione. Sam prezydent również zapewne nam w tym nie pomoże. Wielokrotnie bowiem wypowiadał się, nawet publicznie, że nie będzie odpowiadał na pytania naszej gazety. Natomiast rzeczniczka ratusza, w takich przypadkach zwykła odpowiadać, że wszystkie informacje o dochodach prezydenta zawarte są w jego oświadczeniach majątkowych i dlatego nie będzie odpowiadać na dotyczące ich pytania.
Komentarz
Skądinąd wiadomo, że informacje dotyczące osoby obwinionego, takie jak karalność, jego sytuacja osobista, miejsce pracy, jak również zarobki, mogą mieć wpływ na wysokość ewentualnej kary. W każdym razie sąd powinien wziąć je pod uwagę. Czyżby więc prezydent w ten „sprytny” sposób chciał wpłynąć jej wysokość czyli w tym przypadku jej zmniejszenie? Gdyby tak było, nasuwa się pytanie, - czy mieszkańcy mają brać przykład z prezydenta? Na przykład wtedy, gdy to im przyjdzie zapłacić podatek od nieruchomości...
Karol Krawczyk
Napisz komentarz
Komentarze