- Zabrakło 514 głosów, by referendum było ważne - powiedział mediom Jacek Banaszek, przewodniczący Gminnej Komisji Wyborczej. Mieszkańcy gminy odpowiadali na pytanie: „Czy jest Pan/Pani za tym, żeby miasto st. Warszawa, jako metropolitarna jednostka samorządu terytorialnego, objęła Gminę Wieliszew?”. - Głosowało 2 tys. 591 mieszkańców na 10 tys. 349 uprawnionych - wskazał Jacek Banaszek. Za tym, żeby miasto st. Warszawa, jako metropolitarna jednostka samorządu terytorialnego, objęła gminę Wieliszew głosowało 127 mieszkańców, czyli 4,96 proc. Przeciw takiemu scenariuszowi opowiedziało się 2 tys. 434 mieszkańców, czyli 95,04 proc. wszystkich głosujących.
Straszenie PiS-owską ustawą
- Dobrze się stało, że mieszkańcy nie dali się wciągnąć w politykę i nurt dezinformacji. Przecież skoro projekt ustawy metropolitalnej zgłoszonej przez PiS został wycofany, to nad czym mięliśmy debatować i w jakiej sprawie mięliśmy głosować? Będzie nowy projekt, będzie nowa debata i wówczas referendum z całą pewnością trzeba będzie zorganizować – bo wstąpienie do związku metropolitalnego, a nie do Warszawy jak nas straszono, to bardzo ważna decyzja. Na sesji prosiłem radnych i wójta aby nie organizować referendum w sprawie, której niema i o której nawet przewodniczący Fabisiak z PO, niewiele mógł powiedzieć, poza straszeniem PiS-owską ustawą. Stało się jednak inaczej. Polityka solidarności politycznej wygrała i z budżetu gminnego „wyrzucono w błoto” kilkadziesiąt tys. zł – powiedział radny Edwin Zezoń.

Nie było negatywnej kampanii
- Co warte podkreślenia cała kampania referendalna była wyważona, nie graliśmy na emocjach a zaoferowaliśmy wszystkim mieszkańcom spotkania informacyjne oraz debatę główną, tym samym skupiliśmy się na merytorycznym aspekcie problemu. Nie wydane zostały również znaczne środki na kampanię, posłużono się środkami promocji święta gminy i gminną gazetą, nie agitowaliśmy za żadną opcją tylko pokornie czekaliśmy na wolę ludzi. To referendum wyraźnie pokazuje, że tak naprawdę jako gmina uczymy się demokracji – powiedział wójt Paweł Kownacki. W jednej z wypowiedzi na Facebooku wójt słusznie zauważył, iż w Wieliszewie jako jedynej gminie przeprowadzającej kampanię referendalną „nie było histerii i agitacji na „Nie” i może dlatego ludzie nie czuli się zagrożeni i nie poszli do referendum”. I chyba to ostatnie zdanie oddaje pod wątpliwość sens przeprowadzonych wcześniej referendów w Legionowie i Nieporęcie, gdzie frekwencja została osiągnięta głównie dlatego, że mieszkańców władze tych gmin zdołały odpowiednio „nastraszyć”.
DB

Napisz komentarz
Komentarze