Z Edwinem Zezoniem rozmawiamy o patologii panującej w samorządzie, o zatrudnianiu radnych, o konkursach na stanowiska i o ustawionych przetargach. Radny mówi także, co myśli o projekcie wprowadzenia dwukadencyjności w samorządach oraz gminnym referendum ws. metropolii
To i Owo: Wokół samorządów ostatnio sporo się dzieje.
Edwin Zezoń: Można by rzec nareszcie. Zapowiedź wprowadzenia dwukadencyjności wójtów burmistrzów i prezydentów, a także projekt ustawy metropolitalnej są tego najlepszym dowodem.
To i Owo: Mówi Pan nareszcie – dlaczego?
Bo według mnie samorządy wymagają gruntownej reformy. Przecież wszyscy widzimy, że gminy i małe miasta to istne „szlacheckie folwarki”, zarządzane przy pomocy skupionych i najczęściej uzależnionych w ten czy inny sposób ludzi. Dlatego uważam, że dopóki będzie tak, że wójt burmistrz prezydent będzie miał możliwość uzależniania od siebie radnych oraz możliwość wpływania na wynik konkursów na stanowiska urzędnicze i przetargi – dobrze nie będzie. W obecnym systemie zawsze będą tacy „witkownicy” (część czeladzi dworskiej żyjąca z kuchni dworskiej), która będzie przymilać się „panu na włościach”, w zamian za takie czy inne przywileje. Otoczony takimi ludźmi „pan” czuje się bezpieczny i bezkarny.
To i Owo: Czy mógłby Pan te spostrzeżenia przenieść na grunt naszego powiatu?
Proszę spojrzeć na zatrudnienie w urzędach. Ilu „pociotków” radnych lub ludzi poleconych z tzw. grupy „ bierny mierny ale wierny” tam pracuje? Proszę przyjrzeć się przetargom – z dużym prawdopodobieństwem jeszcze przed jego rozstrzygnięciem, osoby znające „klimat danego urzędu” są w stanie określić jego zwycięzcę. Proszę zobaczyć jak traktowana jest tam, osoba „z zewnątrz”.
Na poparcie tych słów mogę jedynie przytoczyć dwa cytaty. Jeden z wyroku sądu w mojej sprawie cyt. „ Metody stosowane w Gminie Wieliszew wobec radnego Edwina Zezonia są niegodne demokratycznego państwa prawa” i cytat z wypowiedzi Pana prezydenta Smogorzewskiego podczas jednej z sesji Rady Miasta, „ Państwo, którzy są w opozycji nie rządzą i ich wnioski nie są realizowane. I to jest demokratyczna praktyka”. No cóż, jeśli „demokratyczną praktyką” jest totalne ignorowanie opozycji, to ja dziękuję za tak rozumianą demokrację. Przecież takie działanie jest niezgodne z zakazem „dyskryminacji politycznej” opisanym w Konstytucji RP i przysięgą składaną przez włodarzy miast i gmin oraz samych radnych. To także skazywanie opozycyjnych radnych na infamię polityczną, poprzez pokazanie wyborcom – wybraliście człowieka innego niż „moja folwarczna czeladź” to „za karę” w Waszym rejonie nic lub prawie nic nie będzie się działo.
To i Owo: A co Pan powie o sprzedaży lub przekazywaniu działek miejskich czy gminnych oraz super okazjach inwestycyjnych jakie trafiają się głównie włodarzom miast czy gmin, ich rodzinom lub kolesiom?
Pierwszym sitem powinni być sami radni i komisje rewizyjne rad miast i gmin.
To i Owo: Powinni, to brzmi dość idealistycznie, ale życie pokazuje, że w komisjach tych zasiadają w większości koalicyjni radni i nie chcą podpaść swojemu „pryncypałowi”.
Dlatego, od lat mówię, że tylko zmiana sposobu podziału środków budżetowych z uznaniowego na współczynnikowy (niezależny od kaprysu danego włodarza i jego koalicji) zapewni równomierny rozwój miast i gmin oraz uwolni samorządy od uzależnień radnych tj. władzy uchwałodawczej od wójta, czy prezydenta - władzy wykonawczej. Bez tego nie będzie nigdy w pełni niezależnie działających samorządów. Zawsze będzie ten któremu warto się przymilać i z którym będzie opłacało się trzymać.
To i Owo: Skoro nie robią tego radni i komisje rewizyjne złożone z radnych przychylnych władzy, to kto powinien patrzeć na ręce władzy lokalnej?
Wyborcy, media, Wojewoda, prokuratura i policja.
To i Owo: No tak, ale ludzie ci działają w „białych rękawiczkach” najczęściej na granicy prawa - otoczeni dobrze opłacanymi prawnikami i prokuratura ma związane ręce.
No cóż, ramy prawne, w których działa prokuratura demokratycznego państwa są takie, a nie inne, cytując klasyka można by rzec „taki mamy klimat”. Z drugiej jednak strony nie może być tak, że działającego w granicach prawa tego, czy innego człowieka „prześwietla” się do skutku, w myśl starej komunistycznej zasady – „dajcie mi człowieka, a ja paragraf na niego znajdę”. Dzięki Bogu, te czasy już się skończyły i dlatego uważam, że tylko prawomocny wyrok za działanie przestępcze jest podstawą do negatywnej oceny działalności każdego z nas. Każdy obywatel ma też prawo, a media w szczególności pytać oraz podnosić wątpliwości dotyczące działalności osób publicznych i ich majątku a także otrzymywać odpowiedzi na te wątpliwości.
To i Owo: Czy ustawa o kadencyjności to zmieni?
Na pewno przerwie w sposób radykalny jakiś szczelny nie do przebicia kokon układów panujących w samorządach. Ale bez dalszej reformy tj. zmiany sposobu podziału środków budżetowych oraz uniemożliwienia zatrudniania „kolesiów w urzędach” układ odbuduje się dość szybko. Dlatego ustawa o dwukadencyjności to bardzo dobre rozwiązanie, ale trzeba pójść dalej z reformą samorządów.
To i Owo: A może ustawa o metropolii warszawskiej by tu coś zmieniła?
Trudno mówić o czymś czego nie ma.
To i Owo: No tak projektu ustawy nie ma, a referendum w gminie Wieliszew będzie.
I to jest poważny błąd. Moim zdaniem w zaistniałej sytuacji robimy to ze względów czysto politycznych – jako wyraz solidarności z działalnością z działaniami prominentnych członów PO - Panów Grabca i Smogorzewskiego. Pytanie referendalne „Czy chcesz aby Gmina Wieliszew stała się częścią metropolii warszawskiej?” Jest pytaniem od tzw. „czapy”. Przecież wiadomo, że każdy rozsądny człowiek zapyta – a na jakich warunkach? Co zyskamy, a co stracimy? Czym zajmie się zarząd metropolii? Jakie kompetencje zyska Gmina po przekształceniu powiatów?, itd., itp. Na te i inne pytania dziś odpowiedzi nie ma, bo nie ma projektu tej ustawy.
To i Owo: To znaczy, że jest Pan przeciwnikiem referendum w tej sprawie?
Absolutnie nie, referendum w tak istotnej sprawie odbyć się powinno, ale dopiero gdy będziemy mieli konkretny projekt. Znamienną jest tu wypowiedź jednego z inicjatorów uchwały w/s referendum w gminie Wieliszew - radnego Marcina Fabisiaka. Otóż na posiedzeniu komisji rozwoju, ów Pan zapytany o ustawę metropolitalną i jej zapisy odpowiedział „sami nie wiemy jakie są jej zalety, a jakie wady”. Jeśli tak, to dlaczego chcemy aby mieszkańcy wypowiadali się w sprawie, o której sami nic nie wiemy.
To i Owo: W Legionowie jednak zdecydowana większość głosujących była na „nie” w kwestii włączenia do metropolii warszawskiej.
Wcale się nie dziwię. Jeśli tak naprawdę legionowski ratusz nawoływał do głosowania przeciwko włączeniu do „MegaWarszawy” i straszył zapisami ustawy, której ostateczny projekt i kształt był wówczas w konsultacjach. Ludzie jednak uwierzyli w narrację o tym, że utracą swoje małe ojczyzny i ich tożsamość. Zapewniam, że nikt takiej utraty tożsamości małych ojczyzn nie chce i gdyby tak miało być, byłbym pierwszym, który powie w tej sprawie „nie”.
To i Owo: Czy zatem uchwała i samo referendum w Legionowie miało podtekst polityczny?
Chyba nikt nie ma wątpliwości co do tego, że tak właśnie było. O tym fakcie mówili na sesji dość krytycznie wieliszewscy radni. Jednostronnie sformułowane przez ratusz hasła referendalne, wywiady, wystąpienia prominentnych w mieście działaczy PO na spotkaniach w ratuszu i TV, a także bilbordy Pana Jana Grabca i napisem „nie oddamy Legionowa Kaczyńskiemu” są tego dobitnym dowodem. Z perspektywy czasu szkoda, że przedwcześnie zorganizowano referendum i zmarnowano pieniądze podatników. Ciekawe, czy jeśli już doczekamy się kiedyś projektu nowej ustawy metropolitalnej, referenda w Legionowie i gminach, które podjęły uchwały o referendum - odbędą się po raz drugi?
To i Owo: Którego włodarza gminy by nie zapytać to jest on przeciwko upolitycznianiu samorządów, a rzeczywistość jest zgoła inna.
Tego co ci ludzie wygadują po prostu nie da się słuchać. Dlatego, właśnie szczególnie tych „samorządowców” dobrze jest oceniać po czynach, a nie słowa. Wówczas zobaczymy, czy dbają oni o własne lub partyjne interesy, czy o nasze. Proszę zwrócić uwagę na to, co się teraz dzieje w polityce i samorządach w szerszej perspektywie. Jak PO była przy tzw. „władzy” mówiono i naciskano na zmianę naszej Konstytucji, teraz jak na ten temat chce dyskutować Prezydent to już źle. Jak w 2015 roku PO uchwaliła ustawę o metropolii to dobrze, jak chce to zrobić PIS to już nie dobrze. Jak w 2010 roku, PO zebrano podpisy w akcji „4xTak”, gdzie jedno z pytań było o jednomandatowe okręgi wyborcze to było w porządku, ale jak teraz walczy o takie zapisy „Kukiz 15” to już źle. To, że po wyborach PO zmieniła optykę i zmieliła 750.000 podpisów trafiło do niszczarki tego już żaden z polityków tej partii pamiętać nie chce, a przecież m.in. tymi postulatami i tą akcją PO zyskała dużo głosów.
To i Owo: Wracając do polityki lokalnej, wcześniej czy później projekt ustawy metropolitalnej zapewne się pojawi. Jaki zatem kształt ustawy metropolitalnej by Pana zadowolił?
W projekcie wycofanym przez PiS, było wiele złych zapisów, ale były też bardzo dobre. Chciano bezwzględnie zachować oddzielność terytorialną każdej podwarszawskiej gminy, która miała być częścią metropolii warszawskiej, powtarzam metropolii warszawskiej, a nie Warszawy. Gminy tak jak dotychczas miałyby własnych radnych, którzy uchwalaliby własny gminny budżet oraz własne stawki podatku i własne lokalne plany zagospodarowania, a mieszkańcy wybieraliby własnego wójta, czy prezydenta. Ponadto Gminy miałyby przejąć też część obowiązków powiatów. Moim zdaniem, gdyby np. wydział architektury czy wydział komunikacji wróciły, tak jak było to przed laty do urzędów gminnych i miejskich, to byłoby to bardzo dobre rozwiązanie. Urząd bliżej mieszkańca, a co za tym idzie szybsza, pozbawiona anonimowości bezduszna obsługa, to jest to czego mieszkańcom potrzeba. Tak więc w gminach właściwie nic się nie zmieniło, dlatego jeśli tylko sprawy komunikacji metropolitalnej oraz jej planów zagospodarowania, zostałyby przekazane Zarządowi Metropolitalnemu, a jeden nasz przedstawiciel miałby zasiadać w Radzie Warszawy, to ja jestem za taką ustawą. Ale z wyrokowaniem, czy ustawa metropolitalna będzie dla nas mieszkańców Gminy Wieliszew i powiatu legionowskiego dobra, czy zła poczekajmy do chwili, aż kiedyś ukaże się nowy projekt ustawy metropolitalnej.
To i Owo: Niektórzy włodarze gmin obawiają się tej ustawy i tego, że warszawski ratusz mógłby patrzeć im na ręce.
Nie widzę w tym nic złego, przecież teraz na ich ręce, patrzy Regionalna Izba Obrachunkowa, Wojewoda i wymiar sprawiedliwości. Jeśli będą działali zgodnie z prawem, to nic złego im się nie stanie, zaś samo uzgadnianie działań koordynujących funkcjonowanie gmin w ramach metropolii z Warszawą, może tylko wyjść tym gminom i ich gospodarzom na dobre.
To i Owo: Dziękuję za rozmowę.
Cała przyjemność po mojej stronie.
Rozmawiał
Wojciech Dobrowolski
Reklama
WIELISZEW. Czego się boisz.... wójcie, burmistrzu, czy prezydencie - Wywiad z radnym Edwinem Zezoniem
- 15.05.2017 20:06
Reklama

Napisz komentarz
Komentarze