Nowelizacja ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych to koniec wszechwładzy prezesów, a nie likwidacja spółdzielni. W wielu spółdzielniach w naszym kraju doszło do wypaczenia idei spółdzielczości. Rządzące przez wiele lat spółdzielniami grupy układów wykształciły system nie mający nic wspólnego ze spółdzielczością. Często bowiem dochodzi do sytuacji, w której "stali włodarze" spółdzielni traktują jej mienie jak prywatną własność, wykorzystując je przede wszystkim do prowadzenia działalności gospodarczej i czerpiąc z niej zyski, pozostawiając tym samym na marginesie kwestię dobra spółdzielczego. Natomiast członkowie spółdzielni nie mają żadnego wpływu na to, kto i jak rządzi ich majątkiem.
Nadmienię, że w SML-W od lat rządzą te same osoby z "wiecznym" prezesem na czele. Moloch, jakim jest nasza spółdzielnia, jest nieprzejrzyście zarządzany, a członkowie lekceważeni. Zaniedbania, zaniechania, ciągłe podwyżki, walka o tereny zielone, place zabaw, parkingi a przy tym próby prezesa-dewelopera dogęszczenia i tak zagęszczonego naszego terenu – to jest nasza niezakłamana rzeczywistość. Ponadto członkowie nie mają pełnego dostępu do informacji o np. opłatach za mieszkania (trudno dociec skąd wzięły się naliczone poszczególne kwoty), wynagrodzeniu prezesa i pozostałych członków zarządu czy rad nadzorczych i innych osób, których to my spółdzielcy opłacamy.
Posłowie z komisji legislacyjnych chcą zmian, które zburzą ten dotychczasowy niesprawiedliwy stan rzeczy. Będziemy mieli realny wpływ na podejmowanie ważnych decyzji jak również możliwość wyboru czy chcemy funkcjonować jako spółdzielnia czy wspólnota mieszkaniowa.
Nie dajmy się więc zwieść pustym frazesom i hasłom głoszącym zagrożenie dla spółdzielni i spółdzielczości, gdyż procedowany w Sejmie projekt zmian ustawowych dotyczący prawa spółdzielczego ma doprowadzić do rozbicia obecnej patologii, ratowania idei spółdzielczości. Natomiast apel o złożenie podpisów pod petycją jest podyktowany obawą utracenia stanowisk, "ciepłych posad" i władzy.
Ze względu na ilość projektowanych zmian, odsyłam do odpowiednich stron internetowych gdyż natłok informacji zmąciłby to co zamierzałem przekazać – sedno sprawy.
Bogusław Perycz
Napisz komentarz
Komentarze