Nie muszę nikogo przekonywać, bo jest powszechnie wiadomo, jaki był od początku mój stosunek do rządów byłej wójt. A dla tych, którzy nie pamiętają, przypomnę tylko, że byłem jednym z głównych organizatorów referendum w sprawie odwołania jej ze stanowiska.
Od początku też źle oceniałem nie tylko jej działania, ale przede wszystkim to, że od ponad 20 lat należała do ekipy rządzącej w Jabłonnie. A efektem tych rządów było zapóźnienie cywilizacyjne całej gminy, w stosunku do gmin sąsiednich. Wystarczy przypomnieć tylko znikome osiągnięcia w budowie kanalizacji i wodociągów, zły stan dróg oraz brak planów zagospodarowania przestrzennego.
Olga Muniak zajmowała wysokie stanowisko w urzędzie gminy w Jabłonnie już za czasów słynnego wójta Łuby. Tego samego, którego zastępcą był nie kto inny, jak właśnie Arkadiusz Syguła. Dlatego dziwię się, że to właśnie on zarzuca mi układy z byłą wójt. Powszechnie bowiem wiadomo, że to on najpierw pracował razem z Olga Muniak w urzędzie, później był radnym, a nawet gdy przestał nim być, ciągle widywany był w urzędzie gminy i jego okolicach. W końcu firma jego syna przez lata otrzymywała zlecenia od tego właśnie urzędu.
Można nawet przypuszczać, że jego wsparcie dla kolejnych wójtów, albo ataki na nich, tak jak ma to miejsce w przypadku obecnego wójta, są z tymi zleceniami związane. Chwali, gdy dostaje zlecenie, a krytykuje, kiedy tych zleceń nie ma.
Myślę więc, że zanim pan Arkadiusz zacznie innym stawiać tego typu zarzuty, mógłby najpierw sam przedstawić informację o tym, ile on i jego rodzina dostali zleceń z urzędu gminy w Jabłonnie. Aby być wiarygodnym, mógłby też poinformować czytelników, ile przez ostatnich 20 lat on i jego bliscy zarobili dzięki urzędowym zleceniom.
Radomir Czauderna

Napisz komentarz
Komentarze