O tym, że wójt Jarosław Chodorski ma zatrzymane prawo jazdy już od wielu dni mówiło się w całej gminie. Ostatnio dość często osoby postronne informowały o tym, jak wicewójt Marcin Michalski odwozi swojego szefa z pracy do domu w Trzcianach. Dodatkowo, ostatnio wójta Jarosława Chodorskiego nikt nie widywał za kółkiem, więc sam ten fakt dawał do myślenia.
Dziennikarze mediów lokalnych zaczęli węszyć, więc i nasza redakcja nie próżnowała. I choć zapytaliśmy w starostwie, a także w Komendzie Powiatowej Policji, to uzyskane odpowiedzi (a nawet ich brak) nie potwierdzały takiego zajścia. – Policjanci nie brali udziału z żadnym zatrzymaniu wójta. Także nie mamy wiedzy na ten temat – powiedziała Emilia Kuligowska, oficer prasowy KPP Legionowo, jednocześnie dodając, że być może wójt złamał przepisy poza terenem powiatu legionowskiego. Jak się okazuje – niekoniecznie, a odpowiedź w tej sprawie przyszła od samego zainteresowanego.
– W styczniu jadąc samochodem przekroczyłem prędkość co zarejestrował fotoradar ustawiony na drodze krajowej i zapłaciłem w związku z tym mandat. Ubolewam, że takie zdarzenie miało miejsce. We wrześniu starosta legionowski wydał decyzję administracyjną o zatrzymaniu mojego prawa jazdy na okres 3 miesięcy. W związku z tym, że przepisy w tej sprawie nie są jednoznaczne wniosłem od niej odwołanie. To jedyny powód zatrzymania dokumentu – oświadczył Jarosław Chodorski, który musiał przekroczyć prędkość w obszarze zabudowanym o co najmniej 50 km/h, co w myśl nowych przepisów z 2015 roku stanowi podstawy do zatrzymania uprawnień na okres 3–miesięcy.
DARIUSZ BURCZYŃSKI

Napisz komentarz
Komentarze