– Panie, wystarczy spojrzeć na świeżo oddaną kostkę na zatoczce autobusowej przy dworcu PKP w Legionowie i plamy po płynach eksploatacyjnych jakie po sobie zostawiają wieliszewskie „eLki”. Świadczyć to może o fatalnym stanie taboru – powiedział jeden z pasażerów, który z rana musi dojeżdżać z Legionowa do pracy w Wieliszewie. Jak twierdzi, któregoś razu próbując u kierowcy dowiedzieć się, co było przyczyną nie zrealizowania wcześniejszego kursu, usłyszał tylko, że sprzęgło zepsuło się we wcześniejszym autobusie. Inni również narzekają. – Ostatnio o 5.45 i 6.20 nie było zaplanowanych autobusów. Przez to dwie pielęgniarki spóźniły się do pracy w Szpitalu Onkologicznym – relacjonuje inny pasażer. Do sprawy wrócimy.
JR
Fot. UG Wieliszew

Napisz komentarz
Komentarze