Miasto rzeczywiście od wielu lat było tak nazywane ze względu na to, że duża część mieszkańców pracowała w Warszawie, a do Legionowa wracała z pracy na noc, na odpoczynek. Zastanawiam się jednak, czy miano sypialni Warszawy, na prawdę zasługuje na wstyd i potępienie. Są miejsca, jak choćby, daleko nie szukając, Beverly Hills na obrzeżach Los Angeles, które szczycą się swoim ekskluzywnym, podmiejskim, leniwym i bezczynnym charakterem.
Czyżby konieczne były w Legionowie fabryki, wielkie zakłady pracy, huty i kopalnie. Czy nie lepiej żyć w cichej spokojnej okolicy, bez zgiełku i fabrycznego ruchu. Czy nie przyjemniejszy jest willowo - uzdrowiskowy Konstancin od fabrycznego Ursusa czy Ożarowa? Dla mnie odpowiedź jest prosta...
Myślę też, że ci którzy nie lubią sypiali, a wręcz cierpią na jej punkcie i mają kompleksy, muszą mieć z tym pomieszczeniem jakieś złe wspomnienia. Może w dzieciństwie zamykano ich tam za karę. A może właśnie w sypialni musieli siedzieć, aby nauczyli się wierszyka, którego ni w ząb nie mogli zapamiętać.
Nowy plan zagospodarowania miasta, to dobry moment do zastanowienia, w którą stronę chcemy iść, bardziej Beverly Hills czy raczej Dąbrowa Górnicza lub Kalkuta?
Paweł Szyling
Reklama
DZIWIĘ SIĘ...
Kompleks SYPIALNI
Przy okazji dyskusji na projektem nowego planu zagospodarowania przestrzennego miasta, odżyły stare demony. Niektórzy dyskutanci zaczęli bowiem biadolić i jazgotać nad nieszczęściem, jakim jest postrzeganie Legionowa jako podstołecznej sypialni.
- 23.02.2026 18:00
Reklama

Napisz komentarz
Komentarze