Efekt był taki, że w wydarzeniu tym, dotyczącym tak ważnych kwestii dla całego Legionowa, wzięło udział ok. 24 osób, łącznie z pracownikami ratusza, a na samej liście podpisało się tylko 15 uczestników. Po wysłuchaniu informacji wstępnych i celu spotkania, oburzona grupa przedsiębiorców opuściła salę.
Ludzie uważali, że sposób powiadomienia o tym spotkaniu był skandalicznie nieskuteczny. Urzędnicy twierdzili jednak, że wszystko było ok. i pytali, jak w takim razie powinni to robić. Odpowiedz brzmiała, w sposób skuteczny po prostu.
Okazało się, że najważniejsze zdanie na temat zagospodarowania Piłsudskiego należy nie do mieszkańców, ale do grupy urzędników z ratusza, którzy sami nazwali się TRANSFORMERSAMI i sami już wszystko wymyślili. Można było odnieść wrażenie, że mieszkańcy są tam najmniej potrzebni, a urzędnicy, dzięki temu spotkaniu, chcą tylko udokumentować udział lokalnej społeczności w podejmowaniu decyzji. Do rozważenia pozostaje kwestia, czy to urzędnicy mają nam urządzać miasto, czy też mają oni robić to czego życzą sobie mieszkańcy czyli ich pracodawcy....

Paweł Szyling

Napisz komentarz
Komentarze