Podobno oświadczenia te służą zwiększeniu przejrzystości i odpowiedzialności osób pełniących funkcje publiczne, umożliwiając kontrolę ich majątku pod kątem potencjalnych konfliktów interesów i weryfikację źródeł dochodów. Można również przeczytać, że oświadczenia te stanowią kluczowy element budowania zaufania społecznego do instytucji państwowych i samorządowych. Wynika więc z tego, że rzetelne wypełnianie oświadczeń majątkowych jest bardzo ważne, podobnie jak ich wnikliwa i wszechstronna weryfikacja. Tyle teoria. Jak się okazuje, ma ona jednak niewiele wspólnego z praktyką.
Na naszym terenie są bowiem osoby, które składają od lat swoje oświadczenia niezgodnie z instrukcjami, nawet tymi własnoręcznie podpisanymi oraz podają w nich nieprawdziwe informacje. Zgodnie z prawem, w oświadczeniach tych należy podawać tylko prawdziwe informacje, a podanie nieprawdy zagrożone jest nawet odpowiedzialnością karną. Tymczasem im za takie rzeczy włos z głowy jeszcze nie spadł.
Tam gdzie trzeba wpisywać aktualną wartość posiadanych nieruchomości, oni wpisują np. cenę sprzed lat, która jest wielokrotnie niższa od aktualnej. I w ten sposób fałszują wartość swojego majątku. Twierdzą jednak, że wpisują do swoich oświadczeń dane zgodne ze swoją wiedzą oraz mówią, że zawsze tak robili i nikt tego, do tej pory, nie kwestionował. Jednym słowem wciskają kit, w który nikt zdrowo myślący nie uwierzy. W porządku, oni mają prawo tak się bronić.
Problem w tym, że ten kit kupują organy Państwa powołane do kontroli oświadczeń majątkowych. A podobno, celem oświadczeń majątkowych, miało być budowanie zaufania obywateli do instytucji państwa i samorządu.
Zbyszek Małecki

Napisz komentarz
Komentarze