Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
czwartek, 4 czerwca 2026 02:12
Reklama
Reklama
Prawo jazdy stracisz także poza miastem...

Nowe przepisy uderzą w większość kierowców

Rząd planuje zaostrzenie kar za przekroczenie prędkości. "To niebezpieczne, ale też niesprawiedliwe" – ostrzegają eksperci

Rząd zapowiada kolejną rewolucję w przepisach drogowych. Projekt nowelizacji Prawa o ruchu drogowym zakłada, że już wkrótce kierowcy będą tracić prawo jazdy nie tylko za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h w terenie zabudowanym, ale także poza miastem – na drogach jednojezdniowych i dwukierunkowych.

Nowe przepisy mają na celu zwiększenie bezpieczeństwa, ale w praktyce mogą dotknąć nawet 80 procent kierowców w Polsce.

Sejmowa Komisja Infrastruktury dała zielone światło

Jak wynika z informacji z Ministerstwa Infrastruktury, projekt nowelizacji został już pozytywnie zaopiniowany przez Sejmową Komisję Infrastruktury. Resort przekonuje, że proponowane zmiany to reakcja na alarmujące statystyki dotyczące wypadków drogowych.

"Na zwykłych drogach jednojezdniowych dochodzi do 80 procent wszystkich wypadków w Polsce, a aż 87 procent ofiar śmiertelnych ginie właśnie tam. Musimy to ukrócić" – podkreśla przedstawiciel ministerstwa odpowiedzialny za projekt.

Do tej pory utrata prawa jazdy groziła wyłącznie za zbyt szybką jazdę w obszarze zabudowanym. Teraz jednak, jeśli kierowca przekroczy dozwoloną prędkość o więcej niż 50 km/h na trasie krajowej lub wojewódzkiej, straci dokument na trzy miesiące.

Kierowcy biją na alarm

Wielu zmotoryzowanych nie kryje obaw. Ich zdaniem nowe przepisy są zbyt restrykcyjne i nie uwzględniają realiów polskich dróg.

"Na wielu drogach krajowych limit to 90 km/h, a krótkie wyprzedzanie ciężarówki może oznaczać chwilowe przekroczenie o 20–30 km/h. Teraz za jeden błąd można stracić prawo jazdy na trzy miesiące" – mówi Marek Gajewski, instruktor nauki jazdy i były egzaminator WORD w Warszawie.

Kierowcy podkreślają też, że różnice między drogami są ogromne – inna jest jakość nawierzchni, widoczność czy natężenie ruchu. – "To nie jest to samo co jazda 140 km/h w mieście. Państwo karze wszystkich jednakowo, bez kontekstu" – dodaje Gajewski.

Statystyki nie pozostawiają złudzeń

Z danych Komendy Głównej Policji wynika, że w 2024 roku prawo jazdy za przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym straciło 23 635 kierowców. Do końca września 2025 roku takich przypadków było już 18 990. Po wejściu w życie nowelizacji liczby te mogą wzrosnąć nawet dwukrotnie.

Eksperci zwracają uwagę, że nowe przepisy obejmą przede wszystkim kierowców podróżujących po kraju – handlowców, kierowców zawodowych i mieszkańców mniejszych miejscowości.

"To właśnie ci ludzie spędzają najwięcej czasu za kółkiem. Dla nich utrata prawa jazdy to często utrata źródła dochodu" – mówi dr Krzysztof Woźniak, ekspert ds. bezpieczeństwa ruchu drogowego z Politechniki Krakowskiej.

Kary dla recydywistów i elektroniczny nadzór

Projekt nowelizacji przewiduje także ostrzejsze sankcje dla osób, które złamią zakaz prowadzenia pojazdów w czasie trwania kary. Kierowca przyłapany na jeździe mimo zatrzymanego prawa jazdy straci je na pięć lat, a ponowne jego uzyskanie będzie wymagało ponownego zdania egzaminu.

Dodatkowo rząd planuje wdrożyć systemy elektronicznego nadzoru oraz technologie rozpoznawania twarzy, które mają pomóc w egzekwowaniu zakazów i automatycznym identyfikowaniu kierowców.

Resort zapewnia, że chodzi o bezpieczeństwo, nie represję. – "Nowe narzędzia pozwolą skuteczniej kontrolować kierowców, którzy lekceważą prawo. Chcemy, by polskie drogi były bezpieczniejsze dla wszystkich użytkowników" – przekonuje ministerstwo.

Bezpieczeństwo kontra realia

Choć cel zmian wydaje się słuszny, część ekspertów ostrzega, że przepisy mogą przynieść skutki odwrotne od zamierzonych.

"Zbyt surowe kary mogą prowadzić do prób unikania kontroli lub ucieczek przed policją, co zwiększa ryzyko tragicznych zdarzeń" – komentuje dr Woźniak.

Dodaje, że skuteczna poprawa bezpieczeństwa drogowego wymaga nie tylko kar, ale także edukacji, inwestycji w infrastrukturę i egzekwowania istniejących przepisów, zwłaszcza w kontekście wyprzedzania i zachowania odstępu.

Co dalej z projektem?

Nowelizacja ma trafić pod obrady Sejmu jeszcze w tym roku. Jeśli zostanie przyjęta, nowe przepisy mogą wejść w życie już na początku 2026 roku.

Dla wielu kierowców to oznacza jedno – większą ostrożność i mniejsze pole do błędów. Bo tym razem nawet chwilowe przekroczenie prędkości poza miastem może kosztować więcej niż mandat.

 

red.

 

 

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

NAJNOWSZE E-WYDANIE
Mazowieckie To i Owo nr 49
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama