Poza tym niewiele się zmieniło, butelki, puszki, szkło i inne śmiecie są zgarniane pod płoty posesji, na pobocze albo do lasu. Kierowca nie pomyśli żeby je zebrać, bo to nie jego robota. Najwyraźniej nie poczuwa się też do tego, żeby przynajmniej zadzwonić do odpowiednich służb, żeby może oni to zebrali. Ot, taka PRL-owska robota, byle odwalić swoje.Na domiar złego, ten wóz ze szczotkami zawziął się chyba właśnie na mnie. Jeździ po mojej, peryferyjnej ulicy regularnie, budząc wczesnym rankiem oraz robiąc więcej hałasu i zamieszania niż jest z niego pożytku. Tymczasem w centrum miasta, gdzie są studzienki kanalizacyjne, które wymagają stałego czyszczenia, widuje go bardzo rzadko. Nie widać go również przed placami licznych budów, z których co i rusz wyjeżdżają na ulice Legionowa zabłocone ciężarówki i koparki.
To jednak nie koniec. Ostatnio samochód ze szczotkami widziałem ok. 8 ranu, tj. w godzinie porannego szczytu komunikacyjnego, jak wykonując swoją szczotkową pracę, podobnie jak to czynią w tych samych godzinach śmieciarki, blokował przejazd kolejowy na Piaskach. Czy nikt nie zrobi z tym porządku?
Zbyszek Malecki

Napisz komentarz
Komentarze