W internecie wybuchła burza, po tym, gdy jedna z mieszkanek opublikowała grafikę z wizerunkami radnych, którzy nie udzielili wotum zaufania prezydentowi Kiełbasińskiemu oraz opatrzyła je podpisem „POLITYKIEROM MÓWIMY NIE”. Grafika ta wywołała największe oburzenie, oczywiście samych „politykierów”, którzy obwieścili, że jest to niedopuszczalny hejt na radnych.
Można by się dziwić skąd taka gwałtowna reakcja gdyby nie to, że wybranemu zaledwie przed rokiem prezydentowi, nie udzielili poparcia koalicjanci czyli radni Koalicji Obywatelskiej (KO). W dodatku głosowali ramię w ramię z częścią radnych Prawa i Sprawiedliwości (PIS). Dlaczego tak postąpili, do końca nie wiadomo. Jak ćwierkają wróble, mogło chodzić o polityczną zagrywkę i pokazanie prezydentowi Kiełbasińskiemu, że musi spełniać wszelkie ich prośby i żądania, czyli tańczyć jak mu zagrają.
Przewodniczący klubu radnych KO Zadrożny przedstawił bowiem dość mętne uzasadnienie, dlaczego jego klub wstrzyma się od głosu. Na przykład, obarczył on winą obecnego prezydenta Kiełbasińskiego, rządzącego naprawdę bardzo krótko, za wyludnianie się Legionowa, za ujemną demografię, za brak miejsca na nowe inwestycje, za niskie pensje w oświacie, brak nowej przeprawy przez tory, czy też za problemy służby zdrowia. Miałoby to może jakieś ręce i nogi, gdyby nie to, że ekipa do której sam należał i która rządziła miastem przez ostatnie 20 lat, walnie przyczyniła się do większości tych problemów. A on sam odpowiedzialny był właśnie za oświatę.
Głosował też zawsze razem z kolegami za dogęszczaniem zabudowy i budową szeregowców, co miało olbrzymi wpływ na podgarszanie się warunków życia mieszkańców. Chyba, że jego pretensje do Kielbasińskiego dotyczą tego, że nie naprawił on przez rok tego, co jego poprzednicy psuli przez ponad 20 lat. Dlatego zarzuty Zadrożnego wobec nowego prezydenta można uznać za szczyt cynizmu i hipokrycji.
Podobnie jest z przewodniczący rady miasta Brańskim, słynącym z ostrych odzywek zarówno do radnych jak i mieszkańców, który znalazł się również w gronie owych „politykierów”. Okazało się bowiem, że jest on bardzo delikatny. Uznał on, że opublikowanie grafiki m.in. z jego wizerunkiem było oburzające, stygmatyzujące, że był to hejt i agresja, której trzeba się przeciwstawić.
Patrząc jednak na sprawe trzeźwo, trzeba stwierdzić, że kunktatorskie wstrzymywanie się od głosu, pod wydumanyn, fikcyjnym pretekstem, to właśnie jest politykierstwo. Natomiast zamieszczona grafika z wizerunkami radnych, to raczej nie hejt, a rzeczowa ocena ich zachowania...
Paweł Szyling
Reklama
Cynizm i hipokryzja radnych, czyli hejterom mówimy nie… KRÓTKO I NA TEMAT…
- 08.07.2025 23:14
Reklama

Napisz komentarz
Komentarze