W Szkole Podstawowej im. Stefana Krasińskiego w Chotomowie Rada Rodziców wymyśliła zabawę edukacyjną dla dzieci pod nazwą Dni Dziwaka. „Dziwak to ekscentryk, osoba chcąca wyróżnić się z szarego tłumu pomysłowością i innością. Niech w te dni nasza szkoła zaroi się od dziwacznie wystylizowanych osób. Każdy ze wskazanych dni ma być szalony, kolorowy, dziwny. Po prostu: INNY!” – czytamy na stronie internetowej szkoły. Jak podkreślają organizatorzy, celem zabawy ma być promocja kreatywności, aktywności i otwartości uczniów. Nauka tolerancji i integracja.
Zabawa nie wszystkim przypadła do gustu
Od środy 18 maja zabawa rozpoczęła się od „Dnia dziwnych nakryć głowy”. Następnie odbył się „Dzień szalonego kibica, Dzień ważniaka i człowieka sukcesu”, „Dzień dziwnych fryzur i kolorowych skarpet nie do pary”, natomiast na wtorek 24 maja był zaplanowany „Dzień na opak, czyli dziewczynka czy chłopak”. „Dziś zamieniamy się rolami. Dziewczynki stają się chłopcami (lub mężczyznami), a chłopcy dziewczynkami (lub kobietami). Ważne, by Wasze przebranie na pierwszy rzut pozwalało rozpoznać płeć. Pożyczajcie sobie stroje, podbierajcie je Rodzicom i wczujcie się w bycie kimś innym. To wielkie wyzwanie, ale i świetna zabawa! Dacie radę!!!” – czytamy na stronie internetowej szkoły.

Zabawa ta, wzbudziła mieszane uczucia u co niektórych rodziców. Do redakcji zgłosili się czytelnicy oburzeni tego typu pomysłami, zapowiadali, że w dniu tej zabawy przyjdą do szkoły zaprotestować i głośno wyrazić swoje niezadowolenie. Wielu upatrywało w tej zabawie ukrytych podtekstów, czy też formy genderyzmu.
Tolerancja, czy genderyzm?
W związku z doniesieniami, jakie dotarły do samej przewodniczącej Rady Rodziców, jak i dyrekcji szkoły odnośnie niezadowolenia niektórych rodziców z tej formy zabawy, w poniedziałek 23 maja organizatorzy postanowili zmodyfikować ten dzień, aby nie wzbudzał on kontrowersji. – Wydawało mi się, że nie będzie z tym dniem problemu dlatego, że takie przebierańce mają miejsce w wielu innych szkołach i trochę żeśmy ten pomysł całej akcji ściągnęli z innych placówek w Polsce. Otrzymałam w weekend jednego maila od rodzica, który protestował przeciwko tej akcji. Natomiast dzisiaj od rana (w dzień przed akcją – przyp. red.) zaczęły dochodzić do mnie różne nieprzyjemne informacje i sytuacje wokół tego wydarzenia w związku z tym przybyłam do szkoły aby ten problem rozwiązać. (...) Ja jestem osobą bardzo wierzącą, praktykującą. Mój syn który już nie chodzi do podstawówki powiedział mi, że też by się za dziewczynę nie przebrał. Natomiast wydaje mi się, że zabawa jako taka, miała być tylko zabawą, a nie propagowaniem jakiś treści genderowskich – wyjaśniła Marzena Sereda, Przewodnicząca Rady Rodziców, która jednocześnie zaznaczyła, że zabawa miała uczyć większej tolerancji. Wskutek zamieszania, Rada Rodziców wraz z dyrekcją szkoły, aby uniknąć konfliktów zadecydowali o modyfikacji „Dnia na opak” poprzez poproszenie dzieci o założenie ubrań na lewą stronę.
DARIUSZ BURCZYŃSKI

Napisz komentarz
Komentarze