Słuchając radia, telewizji i oczywiście korzystając z internetu, słyszymy ciągle o wielkich aferach i wielomilionowych przekrętach. Media epatują niewyobrażalnymi dla przeciętnego zjadacza chleba sumami i przy kolejnych odsłonach zmieniają tylko liczbę zer. Słyszymy też o urzędniczych błędach powodujących milionowe straty, a nawet prowadzących do upadku firm i przedsiębiorstw. Jakoś jednak dziwnie ilość ujawnianych afer nie współgra z ilością aferzystów, którzy doczekali się kary.
Wydaje się, że za większe przestępstwa powinny grozić wyższe kary, a przede wszystkim powinny być one nieuchronne. W końcu ludzie, którzy mają bardzo wysokie pensje i na dodatek utrzymywani są przez Państwo, powinni też ponosić wyższą odpowiedzialność za swoje czyny. Ale to tylko teoria. Tymczasem na salach sądowych, w aresztach i więzieniach dużo częściej można spotkać kogoś, kto ukradł batonik ze sklepu albo uchyla się od płacenia alimentów niż polityka-aferzystę z pierwszych stron gazet.
Mamy też w samorządzie przykłady ludzi, którzy szerokim gestem sięgają po publiczne pieniądze i równie sprawnie potrafią je trwonić na prawo i lewo. Ustawione przetargi, lewe prowizje od wykonawców, wykorzystywanie stanowiska do prywatnych interesów czy nepotyzm, to norma.
Można wręcz odnieść wrażenie, że niektórzy na wysokie stanowiska garną się nie tyko po władze i pieniądze, ale przede wszystkim po to, aby pozostać bezkarnymi...
Paweł Szyling
Reklama
Czy politycy powinni odpowiadać za swoje czyny? KRÓTKO i NA TEMAT…
- 27.02.2025 17:52
Reklama
Napisz komentarz
Komentarze