Czy na tym polega ich praca, czy też to ich własna inicjatywa, aby przedkładać polityczno-celebrycki lans ponad obowiązki pracownicze? Czy to wreszcie jest w porządku wobec podatników i setek tysięcy zwykłych pracowników, którzy uczciwie muszą pracować na swoje, często niewielkie pensje. Oczywiście radnym przysługuje prawo do zwolnienia z pracy na czas sesji Rady oraz na czas związany z wykonywaniem innych obowiązków radnego. Ale prawo to chyba nie obejmuje zwolnienia z wszelkiej pracy i nie uprawnia do brania pieniędzy - za nic nie robienie.
Może nie ma się co cackać i utrwalać istniejących od lat patologii. Może warto, chciałoby się powiedzieć, jak w normalnym państwie, jak w normalnym samorządzie, zacząć wyciągać konsekwencje służbowe. Konsekwencje wobec tych radnych - pracowników, których nie ma w miejscu pracy i nie robią tego, co należy do ich obowiązków, z oficjalnym powiadomieniem ich przełożonych o nieusprawiedliwionej nieobecności w pracy. A w konsekwencji, z uderzeniem po kieszeni.
Może tylko w ten sposób można spowodować, aby przypomnieli sobie, gdzie pracują i jakie są ich obowiązki. Nie w porządku są także ci ich przełożeni, którzy przymykają oko na taki proceder. W końcu jedni drudzy biorą udział w czymś, co można nazwać oszustwem, albo wyłudzeniem publicznych pieniędzy - za pracę, która w rzeczywistości nie została wykonana...
Zbyszek Małecki

Napisz komentarz
Komentarze