Od kilku tygodni słyszę ciągle te słowa, powtarzane jak mantrę przy różnych okazjach. Zapewne mają one za zadanie wbić się do głów mieszkańców i tam utrwalić, aby zapamiętali, że nic takiego się nie stało.Słowa te, nie brzmią jednak dla mnie przekonywająco i szczerze. Przypominają raczej paplaninę człowieka, który notorycznie, od lat zdradzał żonę i w końcu został przyłapany na gorącym uczynku. To przykre, bo właśnie w ten sposób tłumaczy się ze swojego zachowania, podczas konwencji wyborczej, prezydent ponad 50-tysięcznego miasta w centralnej Polsce. Na konwencji tej zaś, sypał rubasznymi dowcipami i nie stronił od seksistowskich i niesmacznych odzywek. Teraz tłumaczy się jak niewierny mąż, że to było tylko nieporozumienie.
Po swojej wizerunkowej wpadce, którą mogli obejrzeć internauci i telewidzowie w całej Polsce, prezydent wielokrotnie już przepraszał. Tłumaczył też, że nigdy już nie zorganizuje konwencji wyborczej i nie będzie żartował nawet w gronie najbliższych, bo żarty te mogłyby przypadkiem wyciec gdzieś na zewnątrz. Z drugiej jednak strony twierdzi on nadal, że jest całkowicie niewinny i padł tylko ofiarą medialnej nagonki oraz został wciągnięty w polityczną awanturę. W tej sytuacji, trudno nie odnieść wrażenia, że prezydent niewiele z tego zrozumiał. Najwyraźniej wnioski, jakie wyciągnął są tylko takie, że musi teraz bardziej uważać, trzymać język za zębami oraz pilnować się, aby nikt nie doniósł o kolejnych „skokach w bok”.Nie przekonują mnie również słowa, że był to tylko jednorazowy wybryk, jeden wieczór i kilka niedobrych zdań... W ciągu ostatnich 16 lat, wielokrotnie widziano już bowiem podobne występy prezydenta na galach bokserskich i innych imprezach. W dodatku wróble w mieście, a szczególnie te latające wokół ratusza, ćwierkają że niemal każdy bez trudu, może załapać się na podobny występ.
Paweł Szyling

Napisz komentarz
Komentarze